{"id":267,"date":"2025-05-31T06:16:53","date_gmt":"2025-05-31T06:16:53","guid":{"rendered":"http:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/?page_id=267"},"modified":"2025-05-31T06:16:53","modified_gmt":"2025-05-31T06:16:53","slug":"smulowe-pieklo-doktor-ciebiera","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/?page_id=267","title":{"rendered":"Smulowe Piek\u0142o, dokt\u00f3r Ciebiera"},"content":{"rendered":"<p>Ale fakt, faktem, \u017ce po\u017cyczali ksi\u0105\u017cki w szkolnej bibliotece\u00a0 u nauczycieli &#8211; utrzymywali kontakt ze szko\u0142\u0105. Utar\u0142 si\u0119 zwyczaj, \u017ce przychodzili niemal co wiecz\u00f3r do nauczycieli. W lecie grali\u015bmy na podw\u00f3rzu szkolnym w siatk\u00f3wk\u0119, albo chodzili\u015bmy na spacery do pobliskiego lasku, do tzw. &#8221; Smulowego Piek\u0142a&#8221;. By\u0142 to uroczy zak\u0105tek, gdzie przez zalesione jary wi\u0142a si\u0119 ma\u0142e rzeczka -niewiadomej nazwy. W jarze wida\u0107 by\u0142o pok\u0142ad w\u0119gla kamiennego, le\u017c\u0105cy odkrywk\u0105. By\u0142y nawet podobno plany, \u017ceby tam uruchomi\u0107 kopalni\u0119, przyje\u017cd\u017cali in\u017cynierowie, badali, wiercili. Potem &#8211; jako\u015b ta sprawa ucich\u0142a. M\u00f3wiono we wsi, \u017ce podobno kapitali\u015bci w\u0119glowi z Zag\u0142\u0119bia zap\u0142acili in\u017cynierom \u0142ap\u00f3wk\u0119, aby orzekli, \u017ce nie op\u0142aca si\u0119 w D\u0105browie w\u0119gla kopa\u0107, bo go jest tam za ma\u0142o. Co by\u0142o w tym prawdy &#8211; trudno wiedzie\u0107. W ka\u017cdym razie my nie szukali\u015bmy w Smulowym Piekle za w\u0119glem &#8211; to by\u0142o tylko nasze ulubione miejsce przechadzek- tak samo &#8211; jak badunia nad stawami dworskimi, gdzie chodzili\u015bmy s\u0142ucha\u0107: \u015bpiewu s\u0142owik\u00f3w, \u015bcie\u017ck\u0105 w\u015br\u00f3d p\u00f3l, a\u017c do roz\u0142o\u017cystej dzikiej jab\u0142oni &#8211; kt\u00f3r\u0105 nazywali\u015bmy &#8222;drzewem wiadomo\u015bci dobrego i z\u0142ego &#8221; .<\/p>\n<p>W zimie chodzili\u015bmy na dworskie stawy, na \u015blizgawk\u0119, albo sp\u0119dzali\u015bmy wieczory w mieszkaniu nauczycielek, na dyskusjach o przeczytanych ksi\u0105\u017ckach lub artyku\u0142ach w gazetach, na grach towarzyskich, na ch\u00f3ralnym \u015bpiewie. Czasem odwiedzali\u015bmy wsp\u00f3lnie nauczycielki w B\u0119dziemy\u015blu, w Kl\u0119czanach.<\/p>\n<p>Jeszcze gwarniej i weselej by\u0142o, gdy przyje\u017cd\u017ca\u0142a na ferie m\u0142odzie\u017c akademicka. Wszyscy &#8211; i absolwenci bez pracy i akademicy brali udzia\u0142 w ka\u017cdej imprezie, organizowanej przez szko\u0142\u0119, a wi\u0119c w obchodach \u015bwi\u0105t narodowych &#8211; w przedstawieniach szkolnych, w pracach i zebraniach ko\u0142a m\u0142odzie\u017cy.<\/p>\n<p>Podczas wakacji sami organizowali przedstawienia z cz\u0142onkami Stra\u017cy Po\u017carnej &#8211; organizowali ch\u00f3r m\u0119ski, \u015bpiewaj\u0105cy pod kierunkiem jednego z absolwent\u00f3w m\u0119skiego Seminarium Rzeszowskiego, a pochodz\u0105cego i zamieszka\u0142ego w D\u0105browie i tam czekaj\u0105cego &#8222;na posad\u0119&#8221;.<\/p>\n<p>S\u0142owem &#8211; byli oni dro\u017cd\u017cami, spulchniaj\u0105cymi atmosfer\u0119 kulturaln\u0105 D\u0105browy &#8211; dzielili si\u0119 zdobyt\u0105 wiedz\u0105 ze swojakami \u2013 nie m\u00f3wi\u0105c o tym, \u017ce swoim zachowaniem, mow\u0105, zwyczajami kulturalnymi, byli bezustannie przyk\u0142adem dla m\u0142odzie\u017cy wiejskiej.<\/p>\n<p>Ludzie we wsi, mimo, \u017ce dobrotliwie pokpiwali sobie z nich jednak cenili ich pozycj\u0119 kulturaln\u0105 &#8211; wiedzieli, \u017ce to tylko przej\u015bciowe trudno\u015bci nie pozwol\u0105 im zaj\u0105\u0107 w\u0142a\u015bciwego ich wykszta\u0142ceniu stanowiska &#8211; \u017ce to minie. Prac\u0119 nauczycielsk\u0105 nadal trudno by\u0142o zdoby\u0107. Jeden z tych absolwent\u00f3w, kt\u00f3ry ju\u017c trzy lata czeka\u0142 &#8211; i na ci\u0105gle ponawiane pro\u015bby do kuratorium lwowskiego, otrzymywa\u0142 jednakowo lakoniczne, odmowne odpowiedzi &#8211; zdoby\u0142 si\u0119 na desperacki krok. Pojecha\u0142 &#8222;na gap\u0119&#8221; do &#8222;Lwowa, w tym ubraniu i butach, w kt\u00f3rym musia\u0142 chodzi\u0107 w domu, gdy\u017c znik\u0105d nie m\u00f3g\u0142 zdoby\u0107 pieni\u0119dzy na kupno nowej odzie\u017cy, a kt\u00f3ra to &#8222;odzie\u017c&#8221; noszona przez pi\u0119\u0107 lat seminarium i trzy lata czekania &#8211; by\u0142a po prostu wy\u015bwiechtana, \u0142atana, odnawiana ju\u017c wiele razy.<\/p>\n<p>Gdy w takim &#8222;stroju&#8221; zameldowa\u0142 si\u0119 u wo\u017anego w kuratorium ten z miejsca &#8222;osadzi\u0142 go&#8221;, \u017ce &#8222;pan kurator nie przyjmuje&#8221;. Ale &#8211; nie spodziewa\u0142 si\u0119 wo\u017any, \u017ce pan kurator przyjmie, tylko &#8211; gdy si\u0119 wo\u017anego za kark ze schod\u00f3w zrzuci. A rozmowa z kuratorem by\u0142a kr\u00f3tka. W\u0142a\u015bciwie by\u0142 to monolog przedsi\u0119biorczego m\u0142odzie\u0144ca, kt\u00f3ry wykaza\u0142 si\u0119 najlepszym za\u0142\u0105cznikiem swojej pro\u015bby o &#8222;posad\u0119&#8221;, podsuwaj\u0105c pod kuratorskie oczy, swoje podarte buty i obszarpane ubranie, z \u0142atami na kolanach i \u0142okciach. Pr\u00f3\u017cno wo\u017any &#8211; wlatuj\u0105c jak bomba do gabinetu, chcia\u0142 r\u0119koczynnie usun\u0105\u0107 natr\u0119tnego petenta. \u00a0Kurator sam odprawi\u0142 wo\u017anego, a widz\u0105c, \u017ce \u00f3w desperacki petent got\u00f3w jest zastosowa\u0107 blokad\u0119 biura &#8211; a mo\u017ce co\u015b gorszego &#8211; zadzwoni\u0142 na sekretark\u0119 i &#8211; w niespe\u0142na p\u00f3\u0142 godziny znalaz\u0142a si\u0119 posada -i to etatowa \u2013 napisane by\u0142o skierowanie do inspektoratu z poleceniem natychmiastowego spisania umowy o prac\u0119. Na zako\u0144czenie audiencji poleci\u0142 kurator sekretarce, aby wyprowadzi\u0142a \u015bwie\u017co zamianowegego nauczyciela drug\u0105 klatk\u0105 schodow\u0105 na ulice.<\/p>\n<p>By\u0142y i inne sposoby zdobywania szturmem upragnionej posady etatowej. Jedna z absolwentek seminarium nauczycielskiego zosta\u0142a zatrudniona po trzech latach czekania &#8211; jako kontraktowa nauczycielka. Spotka\u0142y\u015bmy si\u0119 w inspektoracie w T. &#8211; obecnie woj. rzeszowskie. Ja wzywana do &#8222;jawienia si\u0119&#8221; w biurze, aby dowiedzie\u0107 si\u0119 o nowym kontrakcie nauczycielskim, kt\u00f3ry mia\u0142am obj\u0105\u0107, po kilku miesi\u0119cznym czekaniu, ona &#8211; w tym samym celu: ale doprowadzona do ostatecznej rozpaczy kilkoletnim czekaniem na etat. Nic dziwnego &#8211; by\u0142a sierot\u0105 &#8211; i nie mia\u0142a gdzie mieszka\u0107 podczas wakacji, gdy\u017c kontrakt nauczycielki trwa\u0142 tylko do czerwca \u2013 a \u017cadna w\u0142adza nie troszczy\u0142a si\u0119 &#8211; jak nauczyciel prze\u017cyje wakacje bez pieni\u0119dzy.<\/p>\n<p>Po do\u015b\u0107 d\u0142ugim czekaniu w sekretariacie inspektorskim zosta\u0142y\u015bmy obie &#8222;dopuszczone przed oblicze&#8221; aby dowiedzie\u0107 si\u0119, \u017ce jedna z nas ma obj\u0105\u0107 posad\u0119 kontraktowej nauczycielki w Miechocinie, a druga tak\u0105 sam\u0105 &#8211; w Mokrzyszowie. Ja przyj\u0119\u0142am sw\u00f3j los z pokor\u0105 i poddaniem si\u0119 \u0142asce inspektorskiej &#8211; natomiast moja towarzyszka, pokaza\u0142a, co potrafi. Na wiadomo\u015b\u0107, \u017ce to znowu kontrakt &#8211; zastosowa\u0142a przed moimi zdumionymi oczami &#8211; jeden ze sposob\u00f3w &#8211; jak to si\u0119 m\u00f3wi\u0142o w bajce &#8211; na Du\u017cego Z\u0142ego Wilka &#8211; czyli na \u0141askawego Inspektora.<\/p>\n<p>Z histerycznym piskiem rymn\u0119\u0142a jak d\u0142uga na &#8211; kanap\u0119 w gabinecie inspektora, gdzie odstawi\u0142a konwulsyjne rzucanie si\u0119, wicie si\u0119, przy akompaniamencie straszliwie g\u0142o\u015bnych szloch\u00f3w (bez \u0142ez) i zakrywanie suchych oczu du\u017c\u0105 chustk\u0105 do nosa. Inspektor &#8211; stary kawaler &#8211; rzuci\u0142 si\u0119 ratowa\u0107. Wyla\u0142 ca\u0142\u0105 zawarto\u015b\u0107 karafki wody &#8211; stoj\u0105cej na biurku &#8211; a widz\u0105c bezskuteczno\u015b\u0107 swoich nieudolnych zabieg\u00f3w &#8211; wypad\u0142 na korytarz, kopni\u0119ciem otworzy\u0142 drzwi do sekretariatu, chwyci\u0142 wiadro z wod\u0119 (nie by\u0142o tam bie\u017c\u0105cej wody) spod umywalni i krzycz\u0105c na sekretark\u0119, wbieg\u0142 do gabinetu, aby wyla\u0107 owe pe\u0142ne wiadro na zemdlon\u0105 ofiar\u0119, cho\u0107 ta ofiara zd\u0105\u017cy\u0142a, podczas jego nieobecno\u015bci, zrobi\u0107 b\u0142yskawiczne &#8222;peretie olo&#8221; do mnie, podczas, gdy ja, w os\u0142upieniu i ka\u0142u\u017cy wody sta\u0142am &#8211; nie pomagaj\u0105c w niczym akcji ratunkowej inspektora i sekretarki.<\/p>\n<p>Ta ostatnia &#8211; kobiec\u0105 wida\u0107 &#8211; intuicj\u0105 domy\u015blaj\u0105c si\u0119 przyczyny tragedii- a mo\u017ce w \u017calu za pi\u0119knym dywanem i obiciem kanapy zacz\u0119\u0142a trze\u017awi\u0107 omdla\u0142\u0105 g\u0142o\u015bnym wo\u0142aniem, \u017ce otrzyma etatow\u0105 posad\u0119. Ofiara drgn\u0119\u0142a i chwilowo ucich\u0142a. Inspektor \u2013 widz\u0105c jak b\u0142ogos\u0142awione skutki odnosi ta metoda cucenia, popar\u0142 j\u0105 tym samym magicznym s\u0142owem &#8222;etat&#8221; &#8211; i ofiara zacz\u0119\u0142a zwolna przychodzi\u0107 do siebie. Odj\u0119\u0142a mokr\u0105 z wody chustk\u0119 od suchych oczu \u0142ypn\u0119\u0142a tragicznie przymglonym okiem na otoczenie, da\u0142a si\u0119 uj\u0105\u0107 sekretarce i inspektorowi pod r\u0119ce i tak &#8211; pow\u0142\u00f3cz\u0105c nogami, uda\u0142a si\u0119 do sekretariatu &#8211; ju\u017c dziwnie uciszona i uspokojona. Usadowiona troskliwie w sekretarskim fotelu pod piecem, suszy\u0142a odzie\u017c i s\u0142ucha\u0142a, jak inspektor lekko trz\u0119s\u0105cym si\u0119, po niedawnej emocji, g\u0142osem dyktowa\u0142 sekretarce pismo do kierownika szko\u0142y o mianowaniu jej etatow\u0105 nauczycielk\u0105.<\/p>\n<p>A ja &#8211; id\u0105c za tym triumfalnym, ociekaj\u0105cym niedawn\u0105 k\u0105piel\u0105 &#8211; pochodem &#8211; widzia\u0142am jeszcze , jak zasapany wo\u017any przyjecha\u0142 sprowadzonym &#8222;co ko\u0144 wyskoczy &#8221; fiakrem &#8211; i wsadzi\u0142 do niego dziwnie wzmocnion\u0105 na ciele i duszy &#8211; otulon\u0105 w inspektorsk\u0105 bunde podr\u00f3\u017cn\u0105 &#8211; ofiar\u0119.<\/p>\n<p>Ale &#8211; nie wszyscy potrafili zdoby\u0107 si\u0119 na takie bojowe wyst\u0105pienia. D\u0105browscy absolwenci &#8211; czekali, pisali pro\u015bby do kuratorium, \u017cyli nadziej\u0105 z dnia na dzie\u0144, pracowali w ojcowskich gospodarstwach, czasem udzielali korepetycji, a wieczorami gromadzili si\u0119, szukaj\u0105c kulturalnej rozrywki, w\u0142a\u015bnie w kontakcie ze szko\u0142\u0105, w pracy kulturalno-o\u015bwiatowej &#8211; w tych przechadzkach z ch\u00f3ralnym \u015bpiewem do lasu, do Smulowego Piek\u0142a, albo nad baduni\u0119 nad stawy.<\/p>\n<p>Staw\u00f3w w D\u0105browie by\u0142o dwa. Jeden wi\u0119kszy, zarybiony, z malownicz\u0105 wysepk\u0105 na \u015brodku, dragi mniejszy, zaro\u015bni\u0119ty szuwarem, sitowiem. Obok staw\u00f3w p\u0142yn\u0119\u0142a ta sama rzeczka, kt\u00f3ra mia\u0142a prawdopodobnie \u017ar\u00f3d\u0142a w Smulowym Piekle, a nad ni\u0105 po obu stronach rozci\u0105ga\u0142a si\u0119 &#8222;badunia&#8221; &#8211; g\u0119ste zaro\u015bla krzew\u00f3w i drzew &#8211; siedlisko mn\u00f3stwa ptak\u00f3w &#8211; a przede wszystkim s\u0142owik\u00f3w.<\/p>\n<p>Wzd\u0142u\u017c tych zaro\u015bli wiod\u0142a szeroka \u015bcie\u017cka z D\u0105browy do Trzciany na kt\u00f3rej &#8211; mniej wi\u0119cej w po\u0142owie drogi ros\u0142a owa dzika jab\u0142o\u0144, jedyne schronienie przed deszczem dla wszystkich, a przede wszystkim dla m\u0142odzie\u017cy, zmuszonej w\u0119drowa\u0107 codziennie do poci\u0105gu do Trzciany &#8211; owo &#8211; nazwane przez nas &#8221; drzewo wiadomo\u015bci dobrego i z\u0142ego&#8221;.<\/p>\n<p>Drugim celem przechadzek by\u0142a droga wiejska, prowadz\u0105ca \u015brodkiem przez wie\u015b a\u017c do ko\u0144ca zabudowa\u0144, do granicy nie tylko wsi &#8211; ale i wojew\u00f3dztwa &#8211; dawniej lwowskiego &#8211; do B\u0119dziemy\u015bla, pod &#8221; kamienic\u0119, czyli du\u017cy pi\u0119trowy, murowany dom doktora Ciebiery.<\/p>\n<p>Dokt\u00f3r Ciebiera, to byle ciekawa posta\u0107 we wsi w 1933 r. Ch\u0142op, pochodz\u0105cy ze Zg\u0142obnia, o\u017ceniony w D\u0105browie, kt\u00f3ry podczas wojny w I914 r. s\u0142u\u017cy\u0142 w austriackim wojsku, znalaz\u0142 si\u0119 w lazarecie pu\u0142kowym. Widocznie musia\u0142 mie\u0107 wrodzon\u0105 inteligencj\u0119 spryt, ciekawo\u015b\u0107 &#8211; tok \u017ce dokt\u00f3r wojskowy zatrzyma\u0142 go w s\u0142u\u017cbie sanitarnej, przy sobie. Przy tym doktorze nauczy\u0142 si\u0119 Ciebiera przez kilka lat wojny, nie tylko techniki zak\u0142adania opatrunk\u00f3w, czyszczenia ran, stosowania \u015brodk\u00f3w leczniczych -ale r\u00f3wnie\u017c czego\u015b wi\u0119cej &#8211; mianowicie sztuki badania chorych na rozmaite wewn\u0119trzne dolegliwo\u015bci, chore p\u0142uca, w\u0105trob\u0119, nerki, gard\u0142o. Praktyki podczas wojny nie brakowa\u0142o &#8211; a Ciebiera umia\u0142 z niej korzysta\u0107, zdobywaj\u0105c \u00a0wiedz\u0119 medyczn\u0105 &#8211; tak w teorii jak w praktyce.<\/p>\n<p>Po wojnie osiad\u0142 w D\u0105browie i zacz\u0105\u0142 stosowa\u0107 nabyte wiadomo\u015bci. W1933 r. s\u0142awa Ciebiery &#8211; lekarza by\u0142a dawno ustalona. Wybudowa\u0142 sobie du\u017cy pi\u0119trowy dom, mia\u0142 zamo\u017cne gospodarstwo, kt\u00f3re prowadzi\u0142a druga \u017cona, wykszta\u0142ci\u0142 troje dzieci. Na podw\u00f3rzu jego domu sta\u0142y niemal codziennie furmanki z chorymi, przywo\u017conymi nie tylko z D\u0105browy i Trzciany ale ze Zg\u0142obnia, \u015awilczy, B\u0119dziemy\u015bla, Kl\u0119czan &#8211; a nawet i z dalszych okolic.<\/p>\n<p>Ciebiera bada\u0142, op\u0142ukiwa\u0142, s\u0142ucha\u0142 oddechu, kaszlu, radzi\u0142 i zapisywa\u0142 recepty. Mia\u0142 swojego, znajomego aptekarza w Rzeszowie, kt\u00f3ry przyjmowa\u0142 jego recepty i sporz\u0105dza\u0142 lekarstwa. By\u0142 to okres, kiedy na wsi szerzy\u0142a si\u0119 w zastraszaj\u0105cy spos\u00f3b gru\u017alica p\u0142uc, a n\u0119dza wsi, brak odpowiedniego od\u017cywienia, powi\u0119ksza\u0142a liczb\u0119 zachorowa\u0144.<\/p>\n<p>Dzia\u0142alno\u015b\u0107 Ciebiery by\u0142a prawdziwym dobrodziejstwem dla wsi, w czasie, gdy do najbli\u017cszego doktora, do Rzeszowa trzeba by\u0142o wie\u017a\u0107 chorego 20-50 km kiepskiej drogi, zap\u0142aci\u0107 za wizyt\u0119 5-10-15 z\u0142 &#8211; podczas, gdy 100 kg. pszenicy kosztowa\u0142o I3-15 z\u0142 , I kg mas\u0142a-1,20 gr , I jaja- 3-6 gr.<\/p>\n<p>Ciebiera nie bra\u0142 wysokiego honorarium, &#8211; bra\u0142 r\u00f3wnie\u017c nale\u017cyto\u015b\u0107 &#8222;w naturze \u00a0lub na odrobek na swoim gospodarstwie. Nie by\u0142o w jego leczeniu \u017cadnego znachorstwa, czy &#8222;czarnej magii\u201d. Najdziwniejsze, \u017ce w chorobach p\u0142ucnych wyznawa\u0142 si\u0119 wcale nie gorzej, ni\u017c lekarze w mie\u015bcie &#8211; stosowa\u0142 skuteczne leki- i chorzy zdrowieli &#8211; szczeg\u00f3lnie, gdy choroba nie by\u0142a jeszcze zaawansowana.<\/p>\n<p>W czasie mojego kilkuletniego pobytu w okolicy D\u0105browy, Trzciany, \u015awilczy, nie s\u0142ysza\u0142o si\u0119 ani jednego wypadku, aby Ciebiera spowodowa\u0142 \u015bmier\u0107 chorego.<\/p>\n<p>Mia\u0142 wiele k\u0142opot\u00f3w z powodu swojej nielegalnej praktyki, tak ze strony urz\u0119du finansowego, jak i ze strony lekarzy w mie\u015bcie, ale \u0142ap\u00f3wki, prezenty, w ostateczno\u015bci zap\u0142acenie grzywny, za\u0142atwia\u0142o spraw\u0119. Egzekutorzy, policjanci &#8211; woleli sami leczy\u0107 si\u0119 bezp\u0142atnie u Ciebiery, ni\u017c donosi\u0107 na niego do w\u0142adz. Wypadk\u00f3w \u015bmiertelnych nie by\u0142o, wi\u0119c i w\u0142adze patrzy\u0142y przez palce nie zwa\u017caj\u0105c na skargi lekarzy, z kt\u00f3rych ka\u017cdy wola\u0142 klepa\u0107 bied\u0119 w mie\u015bcie, wyczekuj\u0105c na pacjent\u00f3w, &#8211; ale na wsi nie chcia\u0142 osiedli\u0107 si\u0119 \u017caden &#8211; uwa\u017caj\u0105c to za obni\u017cenie swojej -(nie wiadomo jakiej) godno\u015bci. Cho\u0107 taki Ciebiera m\u00f3g\u0142 by\u0107 zach\u0119caj\u0105cym przyk\u0142adem, \u017ce nawet przy skromnym zapasie wiedzy medycznej i skromnych honorariach &#8211; mo\u017cna by\u0142o na wsi dorobi\u0107 si\u0119 maj\u0105tku.<\/p>\n<p>Lekarze zreszt\u0105, nie byli wyj\u0105tkiem. Na wsi, przed 1939,-nie chcia\u0142 nikt osiedla\u0107 si\u0119 na sta\u0142e, z wyj\u0105tkiem nauczyciela i ksi\u0119dza. Z tym &#8211; \u017ce nauczyciel osiedla\u0142 si\u0119 w ka\u017cdej wsi, gdzie by\u0142a szko\u0142a &#8211; cho\u0107by to by\u0142o bardzo daleko od go\u015bci\u0144ca, od stacji kolejowej, od przystanku autobusu &#8211; wsi &#8211; gdzie -jak z\u0142o\u015bliwie m\u00f3wiono, \u201ediabe\u0142 dobranoc m\u00f3wi, gdzie \u015bwiat deskami zabity, gdzie s\u0142once p\u00f3\u017aniej wschodzi, gdzie chodz\u0105 z koszulami na portki&#8221;.<\/p>\n<p>P\u00f3\u0142 i \u0107wier\u0107 inteligencja miejska, urz\u0119dniczyny z nie zawsze uko\u0144czon\u0105 si\u00f3dm\u0105 klas\u0105, kupcy \u017cydowscy, policjanci, &#8211; a pr\u00f3cz tego &#8221; patrycjusze miejscy &#8211; adwokaci, lekarze, s\u0119dziowie, urz\u0119dnicy miejscy &#8211; to wszystko patrzy\u0142o na nauczycieli wiejskich z kpinkowat\u0105 lito\u015bci\u0105, a nawet pogard\u0105.<\/p>\n<p>Spowodowane to by\u0142o &#8211; przede wszystkim niezrozumieniem donios\u0142ej roli pracy nauczycielskiej &#8211; za kt\u00f3re pa\u0144stwo wynagradza\u0142o nauczyciela lichymi poborami (policjanci, zawodowi wojskowi, nie rzadko z uko\u0144czon\u0105 trzeci\u0105 lub czwart\u0105 klas\u0105 szko\u0142y podstawowej brali wi\u0119ksze pobory ni\u017c nauczyciel z pi\u0119cioletni\u0105 szko\u0142\u0105 \u015bredni\u0105) &#8211; jak r\u00f3wnie\u017c wygl\u0105dem nauczycieli, przyje\u017cd\u017caj\u0105cych do miasta z dalekich wiosek &#8211; furmankami po zakupy.<\/p>\n<p>Ka\u017cdy z nich, cho\u0107by nawet ostatni etap swojej drogi do miasta odbywa\u0142 kolej\u0105, czy autobusem, musia\u0142 przed tym doj\u015b\u0107 do stacji, czy przystanku, wiejsk\u0105, poln\u0105 drog\u0105. W okresie letnim by\u0142 okurzony py\u0142em wiejskiej drogi, w jesieni i na wiosn\u0119 ob\u0142ocony. Je\u015bli podr\u00f3\u017c odbywa\u0142a si\u0119 furmank\u0105, p\u0142aszcz, czy ubranie, by\u0142o wymi\u0119te, zakurzone, czasem przemoczone od deszczu. Niskie pobory nauczycielskie nie pozwala\u0142y na stosowanie swego ubioru do cz\u0119stych zmian mody. Jeszcze gorzej by\u0142o, gdy po\u0142\u0105czenie modnego stroju z nieuniknionym zaniedbaniem, spowodowanym kurzem, b\u0142otem wiejskiej drogi, robi\u0142o jak najgorsze wra\u017cenie.<\/p>\n<p>Wszystkie te ujemne cechy wygl\u0105du &#8211; nie stanowi\u0142y oczywi\u015bcie o warto\u015bci nauczyciela &#8211; jako cz\u0142owieka &#8211; ale &#8211; wed\u0142ug przys\u0142owia, jak ci\u0119 widz\u0105, tak ci\u0119 pisz\u0105 &#8211; przys\u0142ania\u0142y wielu, ma\u0142o inteligentnym ludziom miasta w\u0142a\u015bciw\u0105 ocen\u0119 nauczyciela wiejskiego. Litowano si\u0119 nad nim, \u017ce ma\u0142o zarabia, co by\u0142o rzeczywi\u015bcie prawd\u0105 &#8211; ale to wcale nie zwi\u0119ksza\u0142o szacunku dla nauczyciela, kt\u00f3ry chocia\u017c odczuwa\u0142 swoj\u0105 rzeczywist\u0105 krzywd\u0119 &#8211; nigdy nie posuwa\u0142 si\u0119 do &#8211; strajku o\u015bwiatowego &#8211; aby wymusi\u0107 nale\u017cn\u0105 mu podwy\u017ck\u0119 p\u0142acy, z tytu\u0142u warto\u015bci spo\u0142ecznej wykonywanej pracy.<\/p>\n<p>Nauczyciele w okresie przed 1939 r. byli wi\u0119c jedynymi inteligentami, dzia\u0142aj\u0105cymi stale na wsi. Wszystkich innych odstrasza\u0142 od pobytu na wsi przede wszystkim fatalny stan dr\u00f3g i most\u00f3w na drogach wiejskich. Wsi le\u017c\u0105ce przy g\u0142\u00f3wnych go\u015bci\u0144cach by\u0142y dost\u0119pne &#8211; natomiast te, po\u0142o\u017cone nieco dalej, jak np. D\u0105browa, by\u0142y w okresie wielkich opad\u00f3w \u015bnie\u017cnych, zupe\u0142nie niedost\u0119pne.<\/p>\n<p>Ale by\u0142y gorsze pod wzgl\u0119dem komunikacji wsi, jak np. D\u0105br\u00f3wka Pniowska na tzw. &#8222;Zasaniu&#8221;. By\u0142 to ten zak\u0105tek woj. Rzeszowskiego, gdzie San uchodzi do Wis\u0142y. Jecha\u0142o si\u0119 tam w ka\u017cdej porze roku d\u0142ugo, a prawie zawsze z przygodami. Z Rzeszowa do D\u0119bicy kolej\u0105, potem przesiadka i wyczekiwanie na po\u0142\u0105czenie na brudnej, zaplutej poczekalni trzeciej klasy, bo do drugiej klasy id\u0105c &#8211; trzeba by\u0142o zamawia\u0107 co\u015b do jedzenia, tam bowiem mie\u015bci\u0142a si\u0119 restauracja. Z D\u0119bicy do Rozwadowa, a stamt\u0105d &#8221; fur\u0105&#8221; do Sanu na prom, promem na drug\u0105 stron\u0119 rzeki i t\u0105 sam\u0105 fur\u0105, wlok\u0105c\u0105 si\u0119 niesko\u0144czone godziny po wiejskiej, piaszczystej drodze, trzeba by\u0142o cierpliwie jecha\u0107, a\u017c wreszcie cz\u0142owiek ca\u0142y \u015bcierp\u0142y od siedzenia na wi\u0105zce s\u0142omy, okurzony py\u0142em piaskowym od w\u0142os\u00f3w, a\u017c do but\u00f3w, dociera\u0142 do ma\u0142ej, drewnianej cha\u0142upki, na kt\u00f3rej ze zdumieniem widzia\u0142 bia\u0142ego or\u0142a i napis: &#8222;Szko\u0142a Powezechna w D\u0105br\u00f3wce Pniowekiej&#8221;.<\/p>\n<p>W zimie podr\u00f3\u017c ta by\u0142a jeszcze bardziej uci\u0105\u017cliwa &#8211; a czasem urozmaicona przygodami. Saniami jecha\u0142o si\u0119 znacznie szybciej i wygodniej, ale trzeba by\u0142o taszczy\u0107 koce, futra &#8211; i wys\u0142uchiwa\u0107 w drodze ci\u0105g\u0142ych biadole\u0144 furmana, co b\u0119dzie, gdy San &#8221; stan\u0105\u0142&#8221; i prom nie &#8222;p\u00f3jdzie&#8221; ( o telefonicznym zawiadomieniu uprzedniego dnia nie by\u0142o mowy ). Wtedy wypada\u0142o wraca\u0107 si\u0119 do Rozwadowa, nocowa\u0107 gdzie\u015b z ko\u0144mi i jecha\u0107 do wsi okr\u0119\u017cn\u0105 drog\u0105, na most, &#8211; chyba jakie\u015b 30 km.<\/p>\n<p>Za szcz\u0119\u015bcie trzeba by\u0142o uwa\u017ca\u0107, \u017ce San nie stan\u0105\u0142, ale pot\u0119\u017cn\u0105 g\u0142\u0119bi\u0105 sun\u0105\u0142 szybko i gro\u017anie. Przewo\u017anicy rozbijali l\u00f3d z obu brzeg\u00f3w rzeki i z bok\u00f3w promu. &#8221; Kasza lodowa &#8221; ,marzn\u0105ca co chwil\u0119 na nowo, utrudnia\u0142a popychanie promu dr\u0105giem. Przewoznicy &#8222;zabigali&#8221; w r\u0119ce, kt\u00f3re mimo grubych r\u0119kawic, grabia\u0142y im przy linie, czy dr\u0105gu.<\/p>\n<p>Na promie mie\u015bci\u0142y si\u0119 trzy furmanki &#8211; reszta musia\u0142a czeka\u0107. Woda napiera\u0142a pot\u0119\u017cnie, znosi\u0142a prom, bulgota\u0142a i przewala\u0142a si\u0119 u p\u0142ytkich burt, ko\u0142ysa\u0142a promem. Furmani zeszli z woz\u00f3w i sami, trzymali przy pysku konie, kt\u00f3re strzyg\u0142y niespokojnie uszami. Co\u015b tam do nich przemawiali, klepali po karku, uspokajali.<\/p>\n<p>Niejednemu z siedz\u0105cych na furmankach, czy w saniach, szczeg\u00f3lnie tym, kt\u00f3rzy po raz pierwszy po Sanie promem w zimie podr\u00f3\u017cowali, przyda\u0142oby si\u0119 takie poklepywanie, bo tylko wstyd przed o\u015bmieszeniem si\u0119 w ludzkich oczach i poczucie obowi\u0105zku &#8211; \u017ce przecie\u017c musz\u0119 do szko\u0142y dojecha\u0107 na czas &#8211; wstrzymywa\u0142y mnie przed tch\u00f3rzliwym &#8222;drapni\u0119ciem&#8221; z tego ko\u0142ysz\u0105cego si\u0119 promu.<\/p>\n<p>Najgorsze jednak zacz\u0119\u0142o si\u0119 niedaleko drugiego brzegu. Czy g\u0142\u0119bia tam by\u0142a wi\u0119ksza, czy jakie\u015b wiry i woda par\u0142a silniej, do\u015b\u0107- \u017ce w jednej chwili lina trzas\u0142a jej przerwany koniec uderzy\u0142 w burt\u0119, przewo\u017anik upad\u0142 na prom z okropnym wrzaskiem &#8211; a woda zwolna okr\u0119ci\u0142a promem i zacz\u0119\u0142a go znosi\u0107 w d\u00f3\u0142 rzeki. Po obu brzegach rozleg\u0142 si\u0119 gromadny wrzask. Przewo\u017anicy ryczeli nieludzkim g\u0142osem, co\u015b o os\u0119kach, o \u0142apaniu &#8211; ludzie na obu brzegach biegali wzd\u0142u\u017c rzeki, krzycz\u0105c co\u015b i nawo\u0142uj\u0105c -furmani pokrzykiwali na konie, kt\u00f3re zacz\u0119\u0142y przebiera\u0107 nogami i szarpa\u0107 w r\u0119kach trzymaj\u0105cych uzdy ch\u0142op\u00f3w.<\/p>\n<p>Bieg promu stawa\u0142 si\u0119 nieustannie szybszy, coraz to jaka\u015b fala przechlustywa\u0142a przez burt\u0119. Ani siedzie\u0107 na saniach -ani wyskoczy\u0107 z nich pomi\u0119dzy niespokojne konie.<\/p>\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie, \u017ce ta niezamierzona podr\u00f3\u017c nie trwa\u0142a d\u0142ugo, gdy\u017c poni\u017cej by\u0142a mielizna, a przewo\u017anicy napieraj\u0105c ze wszystkich si\u0142 dr\u0105gami zdo\u0142ali nakierowa\u0107 tam prom, kt\u00f3ry szoruj\u0105c po piachu dna &#8211; osiad\u0142 nareszcie.<\/p>\n<p>By\u0142 ju\u017c najwy\u017cszy czas na to, bo konie, co p\u0142ochliwsze wspina\u0142y si\u0119 i chrapa\u0142y i wnet by\u0142y by wyskoczy\u0142y z chybocz\u0105cego si\u0119 promu. Ale to nie by\u0142 jeszcze koniec przygody.<\/p>\n<p>Mi\u0119dzy mielizn\u0105 a brzegiem by\u0142 parometrowy pas p\u0142ytkiej wody, pokrytej cienkim lodem. W dodatku prom mia\u0142 wystaj\u0105cy \u00a0&#8222;dzi\u00f3b&#8221;, dostosowany do wy\u017cszego brzegu w miejscu zwyk\u0142ego l\u0105dowania. Obecnie ten dzi\u00f3b stercza\u0142, wystaj\u0105c nad wod\u0119 i nie by\u0142o mowy, aby konie z wozem, czy saniami zeskoczy\u0142y z niego do wody. Ludzie z brzegu przynosili wi\u0105zki s\u0142omy, jakie\u015b belki, dr\u0105gi, r\u0105bali wiklin\u0119 i rzucali przed prom, wreszcie jeden z przewo\u017anik\u00f3w przebrn\u0105\u0142 przez wod\u0119 i uda\u0142 si\u0119 do wsi po pomoc, a my pozostali\u015bmy na promie, spoceni ze strachu i dygoc\u0105cy od zimna i wiatru. Ale wida\u0107 ludzie z nad Sanu znali si\u0119 na takich niespodziankach zimowej przeprawy. Ca\u0142a wie\u015b wyleg\u0142a na pomoc. Jako\u015b wygrzebali spod promu piach, tak \u017ce dzi\u00f3b obni\u017cy\u0142 si\u0119 nieco, nak\u0142adli na p\u0142ytk\u0105 wod\u0119 belki, s\u0142om\u0119, faszyn\u0119 i popychaj\u0105c sanie pokrzykuj\u0105c na konie, ci\u0105gn\u0105c je przy pysku, zmusili je, chrapi\u0105ce ze strachu &#8211; do wej\u015bcia na prowizoryczny most i po nim na brzeg.<\/p>\n<p>Rzadko kiedy wydawa\u0142am moje mizerne z\u0142ot\u00f3wczyny z takim zadowoleniem &#8211; jak wtedy, moim niezapomnianym ratownikom. \u015amiali si\u0119 z naszego strachu, klepali spocone konie, wycierali je wiechciami ze s\u0142omy.<\/p>\n<p>&#8211; Trzeba si\u0119 z tom cholernom rzykom zna\u0107!<\/p>\n<p>Tak! Trzeba si\u0119 by\u0142o zna\u0107 i by\u0107 przygotowanym na r\u00f3\u017cne niespodzianki, gdy si\u0119 podr\u00f3\u017cowa\u0142o w zimie i w dodatku przez rzek\u0119.<\/p>\n<p>Nie darmo nauczyciele nazywali ten zak\u0105tek powiatu &#8222;Zasanie Zes\u0142anie&#8221; . Kto tam by\u0142 nauczycielem, by\u0142 jak na zes\u0142aniu.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ale fakt, faktem, \u017ce po\u017cyczali ksi\u0105\u017cki w szkolnej bibliotece\u00a0 u nauczycieli &#8211; utrzymywali kontakt ze szko\u0142\u0105. Utar\u0142 si\u0119 zwyczaj, \u017ce przychodzili niemal co wiecz\u00f3r do nauczycieli. W lecie grali\u015bmy na podw\u00f3rzu szkolnym w siatk\u00f3wk\u0119, albo chodzili\u015bmy na spacery do pobliskiego lasku, do tzw. &#8221; Smulowego Piek\u0142a&#8221;. By\u0142 to uroczy zak\u0105tek, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-267","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/267","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=267"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/267\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":268,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/267\/revisions\/268"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=267"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}