{"id":331,"date":"2025-09-07T18:14:18","date_gmt":"2025-09-07T18:14:18","guid":{"rendered":"http:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/?page_id=331"},"modified":"2025-09-07T18:14:18","modified_gmt":"2025-09-07T18:14:18","slug":"wspomnienia-stefanii-bassary","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/?page_id=331","title":{"rendered":"Wspomnienia Stefanii Bassary"},"content":{"rendered":"<p>Poni\u017cej znajduj\u0105 si\u0119 wspomnienia, kt\u00f3re w ca\u0142o\u015bci nie by\u0142y nigdzie publikowane. Cz\u0119\u015bciowo na bazie niniejszych materia\u0142\u00f3w powsta\u0142 artyku\u0142 w Trzcionce w numerze jesiennym z 2011. Zainteresowanych tekstem odsy\u0142amy do niniejszego numeru.<\/p>\n<p>Nazywam si\u0119 Stefania Bassara, pochodz\u0119 z D\u0105browy, obecnie mieszkam z rodzin\u0105 w Rzeszowie. Mam 74 lata. Artyku\u0142 ten pisz\u0119 w zwi\u0105zku z 60-t\u0105 rocznic\u0105 przyjazdu ze Wschodu, kt\u00f3ra min\u0119\u0142a 14 lutego. W tym dniu przed po\u0142udniem przekroczyli\u015bmy pr\u00f3g domu mojej babci w D\u0105browie.<\/p>\n<p>Nie o sobie chcia\u0142am pisa\u0107, chc\u0119 napisa\u0107 o mojej mamie, cz\u0142owieku bardzo dobrym, cz\u0142owieku bez skazy. Kobiecie, kt\u00f3ra mimo spadaj\u0105cych na ni\u0105 krzy\u017cy nigdy nie narzeka\u0142a, nigdy si\u0119 nie z\u0142o\u015bci\u0142a, o nikim z\u0142ego s\u0142owa nie powiedzia\u0142a, nigdy przy dzieciach (mia\u0142a czworo) nie p\u0142aka\u0142a.<\/p>\n<p>Mama Agnieszka Bassara z domu Dusza urodzi\u0142a si\u0119 w D\u0105browie w grudniu 1904 roku w rodzinie biednych rolnik\u00f3w. Ojciec mamy Jan Dusza zachorowa\u0142 na p\u0142uca. Kiedy mama mia\u0142a p\u00f3\u0142tora roku, by\u0142 ju\u017c \u015bmiertelnie chory. Mam\u0119 babcia specjalnie k\u0142ad\u0142a do \u0142\u00f3\u017cka ojca, \u017ceby si\u0119 zarazi\u0142a i umar\u0142a, bo po co ma si\u0119 m\u0119czy\u0107 jako sierota. Nie zachorowa\u0142a, \u017cy\u0142a. Babcia Marianna Dusza wysz\u0142a drugi raz za m\u0105\u017c za \u0141obod\u0119 Andrzeja, dobrego cz\u0142owieka, kt\u00f3ry na r\u00f3wni traktowa\u0142 swoje dzieci z dzie\u0107mi z pierwszego ma\u0142\u017ce\u0144stwa.<\/p>\n<p>Kiedy mama mia\u0142a kilkana\u015bcie lat, zabra\u0142a j\u0105 do siebie na S\u0142otwin\u0119, jej babcia S\u0142uprzy\u0144ska\/ S\u0142upczy\u0144ska, imienia nie pami\u0119tam [mama Marianny \u2013 przyp. M.S]. Mia\u0142o jej u babci by\u0107 lepiej ni\u017c u ojczyma. Niestety nie by\u0142o lepiej, by\u0142a bezp\u0142atn\u0105 s\u0142u\u017c\u0105c\u0105, bardzo ci\u0119\u017cko pracowa\u0142a. Opowiada\u0142a nam jak jej tam by\u0142o. Rano musia\u0142a robi\u0107 co trzeba w domu i w stajni. Gospodarstwo by\u0142o du\u017ce, p\u00f3\u017aniej do roboty w polu. Wieczorem musia\u0142a namle\u0107 w \u017carnach zbo\u017ca na m\u0105k\u0119 dla ludzi i dla zwierz\u0105t. W nocy pas\u0142a na \u0142\u0105kach konia.<\/p>\n<p>Wtedy z tego \u201edobrobytu\u201d u babci rozchorowa\u0142a si\u0119. Chorej babcia nie chcia\u0142a, odes\u0142a\u0142a do domu. Wyzdrowia\u0142a. Pozna\u0142a mojego ojca Jana Bassar\u0119, te\u017c z D\u0105browy i w 1927 roku wysz\u0142a za niego za m\u0105\u017c.<\/p>\n<p>Ojciec pracowa\u0142 i mieszka\u0142 na Wschodzie w miejscowo\u015bci Wybran\u00f3wka, pow. B\u00f3brka. Tam \u0142atwiej by\u0142o o prac\u0119, pracowa\u0142 na kolei. W 1931 roku zabra\u0142 mam\u0119 na Wsch\u00f3d z dw\u00f3jk\u0105 dzieci i trzecim w drodze.<\/p>\n<p>Najpierw zamieszkali\u015bmy w wynaj\u0119tym mieszkaniu u p. Donigiewicz\u00f3w, p\u00f3\u017aniej ojciec dosta\u0142 mieszkanie z pracy. By\u0142 to budynek jednorodzinny, tzw. budka kolejowa nr 37. Budynek mia\u0142 dwa pokoje, kuchni\u0119, du\u017c\u0105 sie\u0144, du\u017cy strych, wysoki, i piwnic\u0119 pod ca\u0142ym domem. By\u0142o jeszcze jedno pomieszczenie, tzw. s\u0142u\u017cbownia, gdzie pracowa\u0142 ojciec na zmian\u0119 z dwoma kolejarzami.<\/p>\n<p>Praca ich polega\u0142a na odbieraniu i przekazywaniu telefonicznych meldunk\u00f3w dotycz\u0105cych przeje\u017cd\u017caj\u0105cych poci\u0105g\u00f3w osobowych i towarowych, zamykaniu i otwieraniu ramp kolejowych wed\u0142ug potrzeb. Prowadzona by\u0142a r\u00f3wnie\u017c zwi\u0105zana z prac\u0105 dokumentacja.<\/p>\n<p>By\u0142a to linia kolejowa na trasie Lw\u00f3w-Stanis\u0142aw\u00f3w. Tory usytuowane by\u0142y nisko, po jednej stronie by\u0142 budynek kolejowy, w kt\u00f3rym mieszkali\u015bmy, pola, \u0142\u0105ki, dwie rzeki i las, po drugiej stronie za wysokim wa\u0142em domy prywatne \u2013 wie\u015b.<\/p>\n<p>Do budynku kolejowego nale\u017ca\u0142 du\u017cy ogr\u00f3d z drzewami owocowymi i krzakami typu porzeczki, agrest oraz ma\u0142y ogr\u00f3dek kwiatowy, do kt\u00f3rego wi\u0119kszo\u015b\u0107 kwiat\u00f3w, zw\u0142aszcza wieloletnich, mama przywozi\u0142a z D\u0105browy. Obok by\u0142a ma\u0142a kom\u00f3rka, w kt\u00f3rej rodzice trzymali krow\u0119 i dr\u00f3b.<\/p>\n<p>Ojciec by\u0142 nowatorem je\u015bli chodzi o ogrodnictwo. Sprowadza\u0142 r\u00f3\u017cne jarzyny, kt\u00f3rych na Wschodzie nie uprawiali. Opr\u00f3cz tradycyjnych \u2013 jak marchewka, pietruszka, buraki czerwone, cebula, kapusta \u2013 sadzi\u0142 selery, pory, kalarep\u0119, kapust\u0119 w\u0142osk\u0105, kalafiory. Pami\u0119tam jak\u0105\u015b odmian\u0119 kalafior\u00f3w, kt\u00f3r\u0105 sadzi\u0142 na zim\u0119 do piasku w piwnicy. W zimie by\u0142y kalafiory do spo\u017cycia. Sprowadza\u0142 r\u00f3\u017cne gatunki drobiu: kury zielonon\u00f3\u017cki, go\u0142oszyjki, leghorny, i inne, kt\u00f3rych nazw nie pami\u0119tam. Mia\u0142 te\u017c pszczo\u0142y. Ule ogrodzone by\u0142y wysokim p\u0142otem z podk\u0142ad\u00f3w kolejowych. Pilnowa\u0142 ich pies Figiel przywieziony z D\u0105browy. Psa p\u00f3\u017aniej z\u0142odzieje otruli jak w\u0142amali si\u0119 po mi\u00f3d. My\u015bleli, \u017ce w ulach mi\u00f3d stoi w garnkach. Zniszczyli tylko wszystko, bo miodu do zjedzenia w ulach nie by\u0142o.<\/p>\n<p>Opisz\u0119 teraz okolic\u0119.<\/p>\n<p>By\u0142y to \u2013 dalej pewnie s\u0105 \u2013 przepi\u0119kne strony. Za budynkiem kolejowym, w kt\u00f3rym mieszkali\u015bmy, rozci\u0105ga\u0142y si\u0119 \u017cydowskie pola uprawne \u017byda o nazwisku Gietraj. Przychodzi\u0142 on do nas i piek\u0142 pod kuchni\u0105 w ogniu jajka, nieraz mu pop\u0119ka\u0142y. Nasze pszczo\u0142y nie lubi\u0142y go, bo pachnia\u0142 czosnkiem. Nie lubi\u0142y te\u017c robotnik\u00f3w, kt\u00f3rzy orali jego pole, bo brzydko pachnia\u0142 ko\u0144. Pami\u0119tam tak\u0105 scen\u0119. By\u0142o gor\u0105co \u2013 rolnik orze, pszczo\u0142y go obsiad\u0142y, konia te\u017c, rolnik si\u0119 ogania, a pan Gietraj m\u00f3wi \u2013 Miko\u0142aju, i ciebie b\u0105ki k\u0105saj\u0105. P\u00f3\u017aniej te \u201eb\u0105ki\u201d wesz\u0142y panu Gietrajowi w kud\u0142at\u0105 brod\u0119, d\u0142ugo wo\u0142a\u0142 \u201eaj waj\u201d, nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 op\u0119dzi\u0107.<\/p>\n<p>Za polem uprawnym by\u0142y \u0142\u0105ki, mokrad\u0142a, dwie rzeki i las, ogromny, ciemny, li\u015bciasty b\u00f3r wspinaj\u0105cy si\u0119 pod g\u00f3r\u0119. W lesie a\u017c czarno by\u0142o od poziomek i malin, by\u0142o te\u017c bardzo du\u017co grzyb\u00f3w. Na \u0142\u0105kach ros\u0142y przepi\u0119kne kwiaty \u2013 nie znam ich nazwy, w tutejszych stronach nie widz\u0119 takich. By\u0142 te\u017c na \u0142\u0105kach staw, a w nim przepi\u0119kne, du\u017ce p\u0142ywaj\u0105ce kwiaty, kt\u00f3rych nie da\u0142o si\u0119 zerwa\u0107 z uwagi na mokrad\u0142o. M\u00f3j starszy brat z 1928 roku \u0142azi\u0142 tam po m\u0142ode \u017caby, kijanki, kt\u00f3re hodowa\u0142 w ogrodzie kwiatowym w korytkach a\u017c wyros\u0142y du\u017ce i w\u00f3wczas je wypuszcza\u0142. Mia\u0142 te\u017c stare \u017caby, ale te mu ucieka\u0142y. Przywi\u0105zywa\u0142 je sznurkiem za nogi do parkanu. By\u0142o ich tyle, ile ko\u0142k\u00f3w w p\u0142ocie.<\/p>\n<p>W 1937 roku ojciec uko\u0144czy\u0142 szko\u0142\u0119 podstawow\u0105 (zaocznie), jakie\u015b kursy i dosta\u0142 prac\u0119 we Lwowie w S\u0142u\u017cbie Ochrony Kolei. Doje\u017cd\u017ca\u0142 do pracy, a my dalej mieszkali\u015bmy w budce nr 37.<\/p>\n<p>By\u0142y to najpi\u0119kniejsze lata mojego \u017cycia. Mimo \u017ce rodzice trzymali wielk\u0105 dyscyplin\u0119 (modne by\u0142o bicie), trzeba by\u0142o wszystko wykona\u0107 na rozkaz, nie wolno si\u0119 by\u0142o pobrudzi\u0107, a w szkole nale\u017ca\u0142o mie\u0107 najlepsze oceny, by\u0142o bardzo przyjemnie i weso\u0142o. Mi\u0142\u0105 atmosfer\u0119 stwarza\u0142y lasy i \u0142\u0105ki.<\/p>\n<p>Polak\u00f3w by\u0142o tam ma\u0142o. Kilku bogatych gospodarzy, kt\u00f3rzy o roku 1920 zakupili ziemi\u0119 (niekt\u00f3rzy, jak pa\u0144stwo Lachcikowie, pochodzili z Bratkowic), w\u0142a\u015bciciel cegielni p. Nijander (\u017cona jego wnuczka jest lekarzem w przychodni na Warzywnej), ksi\u0105dz [Szczepan Sadowy], organista, kierowniczka poczty, pracownicy (nie fizyczni) na kolei, pracownicy urz\u0119du gminy. Wszyscy Polacy trzymali si\u0119 razem, odwiedzali si\u0119. Mama ca\u0142y czas prowadzi\u0142a dom. W domu i obej\u015bciu musia\u0142o by\u0107 bardzo czysto \u2013 co miesi\u0105c przychodzi\u0142a komisja z biura na stacji kolejowej i sprawdza\u0142a stan ca\u0142o\u015bci. Do naszej pi\u0119knej Wybran\u00f3wki przyje\u017cd\u017cali letnicy ze Lwowa.<\/p>\n<p>Tak by\u0142o do 1939 roku.<\/p>\n<p>We wrze\u015bniu wybuch\u0142a wojna, wszystko si\u0119 zawali\u0142o. Naszym torem kolejowym przeje\u017cd\u017ca\u0142o najpierw wojsko na front, p\u00f3\u017aniej z frontu. Ojca na wojn\u0119 nie zd\u0105\u017cyli wzi\u0105\u0107. Na stacji kolejowej w Wybran\u00f3wce sta\u0142y zbombardowane poci\u0105gi z rannymi, czasami nie\u017cyj\u0105cymi lud\u017ami. Najwi\u0119cej by\u0142o \u017co\u0142nierzy. Co odwa\u017cniejsze dzieci \u0142azi\u0142y po poci\u0105gach, opowiada\u0142y, co widzia\u0142y w \u015brodku. Nie ma co opisywa\u0107 \u2013 zgroza.<\/p>\n<p>Do nas przyszli Niemcy, p\u00f3\u017aniej 17 wrze\u015bnia \u201eoswobodzili\u201d nas Rosjanie. Widzia\u0142am uciekaj\u0105cych przed \u201eoswobodzicielami\u201d polskich \u017co\u0142nierzy i \u015bcigaj\u0105cych ich \u201eoswobodzicieli\u201d, a p\u00f3\u017aniej strza\u0142y w lesie. Jak front u nas przeszed\u0142, Rosjanie doszli do Przemy\u015bla, Ukrai\u0144cy uznali, \u017ce maj\u0105 Ukrain\u0119. Wszystkich Polak\u00f3w pozwalniano z pracy. Ukrai\u0144cy obj\u0119li urz\u0119dy i kolej. Najgorzej by\u0142o na kolei. Nie potrafili obs\u0142ugiwa\u0107 urz\u0105dze\u0144, by\u0142o w\u00f3wczas bardzo du\u017co wypadk\u00f3w kolejowych.<\/p>\n<p>W styczniu 1940 roku Rosjanie zacz\u0119li wywozi\u0107 Polak\u00f3w na Sybir. Rozpocz\u0119li od bogatych rolnik\u00f3w, tych, kt\u00f3rzy zakupili po 1920 roku ziemi\u0119. Przyszli do domu w nocy, w ci\u0105gu 10 minut trzeba by\u0142o si\u0119 spakowa\u0107, wsiada\u0107 na furmank\u0119 i do stacji kolejowej, a p\u00f3\u017aniej w nieznane. Pierwszych wywie\u017ali naszych znajomych, p. Lachcik\u00f3w. Rodzic\u00f3w z dwiema c\u00f3rkami doros\u0142ymi, zi\u0119ciem i malutkim dzieckiem w beciku. Dziecko zmar\u0142o w drodze, musieli je gdzie\u015b wyrzuci\u0107 po drodze. Doro\u015bli dojechali na Sybir. Tam zmar\u0142 zi\u0119\u0107. Pozostali prze\u017cyli, wr\u00f3cili po wojnie do Polski. Chwil\u0119 mieszkali u p. Ludwika D\u0142ugosza w D\u0105browie, a p\u00f3\u017aniej wyjechali na Zach\u00f3d.<\/p>\n<p>Na Sybir wywozili falami. Po gospodarzach zacz\u0119li wywozi\u0107 pozosta\u0142ych Polak\u00f3w. Nikt nie wiedzia\u0142, kiedy po niego przyjd\u0105. Byli\u015bmy przygotowani na wyjazd. Mama pakowa\u0142a co si\u0119 da\u0142o, mieli\u015bmy ususzony chleb w woreczkach, przyszyte pod p\u0142aszczem dwie kieszenie na bochenek chleba i czekali\u015bmy ca\u0142ymi nocami. Oni w dzie\u0144 nie wywozili. W dzie\u0144 chodzili\u015bmy do szko\u0142y, oczywi\u015bcie ukrai\u0144skiej. Nie wolno by\u0142o m\u00f3wi\u0107 po polsku. M\u0119czy\u0142y si\u0119 polskie dzieci, nauczyciele. W urz\u0119dach nie wolno by\u0142o m\u00f3wi\u0107 po polsku. Najgorzej mia\u0142a nasza mama. Nie potrafi\u0142a si\u0119 nauczy\u0107 ukrai\u0144skiego. Dopiero w 1943 roku rodzice zapisali nas do polskiej szko\u0142y w Chodorowie, dok\u0105d doje\u017cd\u017cali\u015bmy poci\u0105giem. Dyrektorem by\u0142 prof. Jawornicki. Po wojnie znalaz\u0142 si\u0119 w Rzeszowie, mia\u0142 sklep ze szczotkami w rynku. Jego c\u00f3rka uczy\u0142a w technikum ekonomicznym.<\/p>\n<p>W Wybran\u00f3wce id\u0105c do szko\u0142y przechodzili\u015bmy obok stacji kolejowej. Tam widzieli\u015bmy transporty z lud\u017ami wywo\u017conymi na Sybir. Wagony towarowe-bydl\u0119ce wype\u0142nione lud\u017ami. Okna zabite deskami, drzwi zaryglowane. W zimie zimno, w lecie gor\u0105co. W \u015brodku j\u0119ki, krzyki, mod\u0142y, \u015bpiew \u2013 Przyjd\u017a do Jezusa, do niebios bram. W wagonach, w kt\u00f3rych ludzie zachowywali si\u0119 spokojnie, by\u0142y lekko uchylone drzwi. Utkwi\u0142 mi w pami\u0119ci jeden wagon. Na brzegu ko\u0142o drzwi siedzia\u0142a m\u0142oda kobieta, mdla\u0142a co chwil\u0119, wsp\u00f3\u0142pasa\u017cerowie podsuwali jej pod nos amoniak, \u017ceby oprzytomnia\u0142a. Oprzytomnia\u0142a na chwil\u0119, z olbrzymi\u0105 rozpacz\u0105 wo\u0142a\u0142a dwoje dzieci (widocznie ich rozdzielili), zn\u00f3w mdla\u0142a.<\/p>\n<p>Latem 1940 roku wyp\u0119dzili \u201epan\u00f3w\u201d z dworu, rozparcelowali maj\u0105tek, ale nie mia\u0142 kto na nim pracowa\u0107. Wydawa\u0142o si\u0119 Ukrai\u0144com, \u017ce to samo wszystko si\u0119 zrobi. Zbo\u017ca nikt nie zebra\u0142, ziemniak\u00f3w nie wykopa\u0142, zmarnowali wszystko. W 1940-41 zapanowa\u0142 g\u0142\u00f3d. Ci, kt\u00f3rzy jesieni\u0105 nie chcieli kopa\u0107 pa\u0144skich ziemniak\u00f3w, na wiosn\u0119 szukali przemarzni\u0119tych i przegni\u0142ych, i to jedli. Je\u015bli mieli cho\u0107 kilka ziarenek zbo\u017ca, mielili m\u0142ynkiem do kawy, \u017ceby dzieciom ugotowa\u0107 kaszk\u0119. Ludzie puchli z g\u0142odu i umierali. U nas w domu g\u0142odu nie by\u0142o, ojciec pracowa\u0142 w lesie i zawsze co\u015b do jedzenia za\u0142atwi\u0142. Zbierali\u015bmy grzyby, maliny, poziomki i nasiona buku, kt\u00f3re mama nosi\u0142a do s\u0105siedniej wioski, gdzie robi\u0142a z nich olej. Poza tym mieli\u015bmy mi\u00f3d, za kt\u00f3ry mo\u017cna by\u0142o co\u015b wymieni\u0107.<\/p>\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie nas nie zd\u0105\u017cyli wywie\u017a\u0107, bo przyszli Niemcy. Zacz\u0105\u0142 si\u0119 gorszy horror. Niemcy zaj\u0119li si\u0119 \u017bydami, Ukrai\u0144cy im pomagali. Na pocz\u0105tku kilka dni \u017byd\u00f3w dr\u0119czyli, o\u015bmieszali, kazali im si\u0119 przebiera\u0107 w uroczyste szaty, zabra\u0107 sztandar, prze\u0142o\u017conego \u017cydowskiej gminy wsadzi\u0107 do taczek i wie\u015b\u0107 przez wiosk\u0119 ze \u015bpiewem. Zm\u0119czonych poganiali i bili. My\u015bmy to wszystko widzieli.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej zacz\u0119li \u017byd\u00f3w mordowa\u0107 i wywozi\u0107 do oboz\u00f3w. \u017bydzi uciekali, \u017ceby schowa\u0107 si\u0119 w lesie, po drodze by\u0142y rzeki. W tych rzekach podczas przep\u0142ywania dopadali ich i zabijali. Rzek\u0105 p\u0142yn\u0119\u0142y trupy i te\u017c to widzieli\u015bmy.<\/p>\n<p>My musieli\u015bmy si\u0119 wyprowadzi\u0107 z budynku kolejowego, kt\u00f3ry zaj\u0105\u0142 po nas Ukrainiec. Mieszkali\u015bmy u p. Fus\u00f3w, Hornyk\u00f3w, a p\u00f3\u017aniej w domu po p. Lachcikach. Jak przyszli Niemcy, w domu tym zamieszka\u0142 ich syn, kt\u00f3rego nie wywie\u017ali, bo nie by\u0142o go w domu. On nam udost\u0119pni\u0142 jeden pok\u00f3j.<\/p>\n<p>Tamten dom r\u00f3wnie\u017c by\u0142 blisko tor\u00f3w kolejowych i lasu. Zn\u00f3w widzieli\u015bmy transporty z \u017bydami. Tak samo zabite okna i zaryglowane drzwi. \u017bydzi chcieli si\u0119 ratowa\u0107, wyskakiwali jako\u015b przez okna poci\u0105g\u00f3w. Jedni prze\u017cyli i przychodzili do dom\u00f3w przy torach po ratunek, inni zgin\u0119li po wyskoczeniu. Tereny wzd\u0142u\u017c tor\u00f3w pokryte by\u0142y trupami, a p\u00f3\u017aniej mogi\u0142ami, bo nocami Polacy grzebali nie\u017cyj\u0105cych. Niekt\u00f3rym uda\u0142o si\u0119 prze\u017cy\u0107. Chowali si\u0119 w ziemiankach w lesie. Tam mieszkali te\u017c miejscowi \u017bydzi, kt\u00f3rych nie uda\u0142o si\u0119 z\u0142apa\u0107. Pami\u0119tam, jak noc\u0105 przychodzili do nas po \u017cywno\u015b\u0107. Mama przygotowywa\u0142a paczki i \u017ca\u0142owa\u0142a ich. W ziemiance mieszka\u0142 zi\u0119\u0107 p. Gietraja, z \u017con\u0105 i male\u0144kim dzieckiem urodzonym w ziemiance. On najcz\u0119\u015bciej przychodzi\u0142 do nas noc\u0105. Pami\u0119tam nocne zamieszanie w domu, kt\u00f3rego rodzice nie chcieli mi wyja\u015bni\u0107.<\/p>\n<p>Ukrai\u0144cy wsp\u00f3\u0142pracowali z Niemcami. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o, jak m\u00f3wi\u0105 \u2013 \u017bydami przygotuj\u0105 ciasto na chleb, Polakami b\u0119d\u0105 miesza\u0107? Wiedzieli\u015bmy, \u017ce po \u017bydach przyjdzie kolej na Polak\u00f3w.<\/p>\n<p>Kiedy ojca zwolnili z pracy na kolei, znalaz\u0142 prac\u0119 w lesie jako le\u015bniczy. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 Polak\u00f3w pracowa\u0142a w lesie, mogli w ten spos\u00f3b pomaga\u0107 powsta\u0144com? Mama przygotowywa\u0142a \u017cywno\u015b\u0107 i my dzieci 10-13-letnie musieli\u015bmy nosi\u0107 j\u0105 do lasu. Mama m\u00f3wi\u0142a, \u017ce to obiad dla taty. P\u00f3\u017aniej zrozumia\u0142am, \u017ce to nie by\u0142o dla taty. Ja bardzo ba\u0142am si\u0119 chodzi\u0107 z tymi obiadami i najcz\u0119\u015bciej chodzi\u0142a moja m\u0142odsza siostra J\u00f3zia, by\u0142a odwa\u017cna. Brat starszy te\u017c ch\u0119tnie poszed\u0142, bo potem siedzia\u0142 reszt\u0119 dnia na drzewie, \u017ceby go Niemcy do pracy nie zabrali.<\/p>\n<p>W lesie by\u0142o w\u00f3wczas strasznie. By\u0142y groby po uciekinierach wywo\u017conych do oboz\u00f3w. By\u0142y te\u017c niepochowane zw\u0142oki, ukryte w krzakach, albo cz\u0119\u015bci cz\u0142owieka \u2013 r\u0119ce czy nogi stercz\u0105ce spod kupy zesch\u0142ych krzak\u00f3w. Cz\u0119sto by\u0142y to zw\u0142oki Polak\u00f3w, kt\u00f3rzy zgin\u0119li w nieznanych okoliczno\u015bciach.<\/p>\n<p>Przyszed\u0142 rok 1943 i 1944. Ukrai\u0144cy zacz\u0119li masowo mordowa\u0107 Polak\u00f3w. W dzie\u0144 byli mi\u0142ymi s\u0105siadami, a w nocy przyszli i g\u0142ow\u0119 uci\u0119li. Po rzezi w 1943 roku Polacy zacz\u0119li si\u0119 ba\u0107. Ja pami\u0119tam t\u0105 masakr\u0119. Opowiadali ludzie, \u017ce tak du\u017co Polak\u00f3w zamordowali, \u017ce brak\u0142o desek na trumny. Rozbijali stodo\u0142y i z nich robili trumny. Pozwolili zamordowanych pochowa\u0107. Podczas zbiorowego pogrzebu na wiosce, pewnie \u017ceby si\u0119 pochwali\u0107 co zrobili Polakom.<\/p>\n<p>W 1943 roku jesieni\u0105 trzeba by\u0142o si\u0119 ukrywa\u0107. W dzie\u0144 mieszkali\u015bmy w domach, w nocy kobiety i dzieci chowa\u0142y si\u0119 po piwnicach w polskich domach. M\u0119\u017cczy\u017ani i starsi synowie dy\u017curowali w wiosce z czym kto mia\u0142 \u2013 bro\u0144, wid\u0142y, \u0142opaty, siekiery, \u017ceby si\u0119 broni\u0107 podczas napadu.<\/p>\n<p>Pewn\u0105 noc\u0105 m\u0119\u017cczy\u017ani zobaczyli, \u017ce wzd\u0142u\u017c lasu co\u015b si\u0119 porusza. Zrobili raban, obudzili wi\u0119cej ludzi, poszli do ko\u015bcio\u0142a, zacz\u0119li dzwoni\u0107 i transport pod lasem znikn\u0105\u0142. Wtedy trzeba si\u0119 by\u0142o ju\u017c ba\u0107. Kobiety w dzie\u0144 chodzi\u0142y do dom\u00f3w tylko po \u017cywno\u015b\u0107, dzieci siedzia\u0142y non stop w piwnicach w polskich domach. Mia\u0142y za zadanie ucisza\u0107 maluchy, \u017ceby s\u0105siedzi Ukrai\u0144cy nie wiedzieli, \u017ce kto\u015b tam jest. Ja tak siedzia\u0142am ca\u0142\u0105 jesie\u0144 i zim\u0119 z dwuletnim bratem To\u015bkiem.<\/p>\n<p>Ojciec nale\u017ca\u0142 do AK. Jeszcze na pocz\u0105tku wojny zbiera\u0142y si\u0119 u nas jakie\u015b organizacje, nieraz d\u0142ugo radzili w nocy. Dobrzy s\u0105siedzi Ukrai\u0144cy (tacy te\u017c byli) ostrzegli tat\u0119, \u017ce u nas za d\u0142ugo\u2026Wtedy ju\u017c wiedzieli\u015bmy o Katyniu, mieli\u015bmy kolorowe broszury z nazwiskami pomordowanych polskich oficer\u00f3w.W zimie, na prze\u0142omie 1943\/1944 ojcu deptali po pi\u0119tach. Kto\u015b go ostrzeg\u0142, \u017ce musi si\u0119 przenie\u015b\u0107 gdzie\u015b indziej. Zdecydowali z mam\u0105, \u017ce wyjad\u0105 do swojej rodzinnej miejscowo\u015bci. Nam nic nie powiedzieli, pewnej nocy w lutym 1944 roku, do domu, w kt\u00f3rym si\u0119 ukrywali\u015bmy, przynie\u015bli walizki i powiedzieli, \u017ce wyje\u017cd\u017camy. Zabrali\u015bmy tylko tyle, ile si\u0119 zmie\u015bci\u0142o w dw\u00f3ch walizkach. Nie\u015bli je tato i starszy brat, a ja i siostra mia\u0142y\u015bmy mniejsze tobo\u0142ki. Mama dodatkowo nios\u0142a 2,5-rocznego brata.<\/p>\n<p>W domu zostawili\u015bmy ukochan\u0105 krow\u0119, nazywa\u0142a si\u0119 \u0141ysa, kury, kaczki, kota, brat starszy swoje ukochane kr\u00f3liki. Tato 32 ule z pszczo\u0142ami schowane w ziemiance na zim\u0119. Nawet drzwi od domu nie zamkn\u0119li\u015bmy i poszli\u015bmy do stacji kolejowej. Bardzo by\u0142o tacie \u017cal pszcz\u00f3\u0142, na pewno udusi\u0142y si\u0119 na wiosn\u0119, Ukrai\u0144cy ich nie wydostali, bo nie umieli si\u0119 z nimi obchodzi\u0107. \u017bal nam bardzo by\u0142o znajomych, kole\u017canek, koleg\u00f3w. Nie mogli\u015bmy si\u0119 z nimi po\u017cegna\u0107, bo nikt nie m\u00f3g\u0142 wiedzie\u0107, \u017ce wyje\u017cd\u017camy.<\/p>\n<p>Tato ci\u0105gle si\u0119 ogl\u0105da\u0142, jak szli\u015bmy 1,5 km do stacji, ogl\u0105da\u0142 si\u0119 te\u017c jak wsiadali\u015bmy do poci\u0105gu, p\u00f3\u017aniej zrozumia\u0142am dlaczego. Dojechali\u015bmy do Lwowa, tam te\u017c kryli\u015bmy si\u0119 po k\u0105tach. Najm\u0142odszy brat p\u0142aka\u0142, bo by\u0142 g\u0142odny i mia\u0142 mokro. Strach by\u0142o wyj\u015b\u0107 z zakamarka, \u017ceby nas jaki\u015b znajomy Ukrainiec nie zobaczy\u0142.<\/p>\n<p>Nadjecha\u0142 poci\u0105g do Przemy\u015bla, wsiedli\u015bmy, jedziemy. Rodzice wystraszeni, dzieci ju\u017c nie, bo wiedzieli\u015bmy, \u017ce jedziemy do babci do D\u0105browy. Jedziemy jak\u0105\u015b okr\u0119\u017cn\u0105 lini\u0105 przez lasy, po oko\u0142o dw\u00f3ch godzinach poci\u0105g stan\u0105\u0142. W poci\u0105gu m\u00f3wi\u0105, \u017ce dalej nie pojedziemy, bo Ukrai\u0144cy napadli na poci\u0105g. Znowu strach, \u017ce ju\u017c im nie uciekniemy. Ludzie modl\u0105 si\u0119 w przedzia\u0142ach, p\u0142acz\u0105 i czekaj\u0105, co b\u0119dzie dalej. Po kilku godzinach poci\u0105g ruszy\u0142. No jeste\u015bmy na razie uratowani. W takim strachu dojechali\u015bmy do Przemy\u015bla. Tam czuli\u015bmy si\u0119 ju\u017c lepiej, bo tu ojca nikt nie zna\u0142. Pami\u0119tam, \u017ce siedzieli\u015bmy ca\u0142\u0105 noc na posadzce w jakim\u015b korytarzu, g\u0142odni, zmarzni\u0119ci, dziecko mokre, bo ju\u017c nie by\u0142o w co go przebra\u0107. Po wojnie jak je\u017adzi\u0142am do Przemy\u015bla, pozna\u0142am ten k\u0105cik. Nad ranem wsiedli\u015bmy do poci\u0105gu do Rzeszowa, potem znowu przesiadka do Trzciany. Tu byli\u015bmy ju\u017c u siebie. Do babci do D\u0105browy dotarli\u015bmy przed po\u0142udniem 14 lutego 1944 roku. Nikt si\u0119 nie przezi\u0119bi\u0142, nikt po tej podr\u00f3\u017cy nie chorowa\u0142.<\/p>\n<p>W babci mieszkali\u015bmy w bardzo trudnych warunkach. Stary dom jednoizbowy, w nim babcia i dziadziu i nas przyjecha\u0142o sze\u015bcioro. W domu tym mieszkali\u015bmy do 1966 roku \u2013 nie wszyscy. Cz\u0119\u015b\u0107 umar\u0142a, cz\u0119\u015b\u0107 si\u0119 wyprowadzi\u0142a na swoje \u2013 a dlaczego, to opisz\u0119.<\/p>\n<p>Rodzice czekali a\u017c si\u0119 sko\u0144czy wojna, \u017ceby podj\u0105\u0107 decyzj\u0119, co dalej. Ojciec spokojny, \u017ce umkn\u0105\u0142 prze\u015bladowcom, niestety nie na d\u0142ugo. Uciekali\u015bmy przed Ukrai\u0144cami, a tu nas spotka\u0142o najwi\u0119ksze nieszcz\u0119\u015bcie. Ojca szukali i tu go znale\u017ali. Tu w D\u0105browie w listopadzie 7 NKWD zrobi\u0142a zasadzk\u0119 na AK-owc\u00f3w i ojca zamordowali. Ranili go na drodze i zawlekli do swojego obozu, gdzie dokonali reszty. Jednostka NKWD stacjonowa\u0142a w D\u0105browie mi\u0119dzy domem p. Hulka, a, p. Pilarza.<\/p>\n<p>Ojciec nie wr\u00f3ci\u0142 na noc do domu. By\u0142 u brata, mama by\u0142a spokojna, \u017ce tam \u015bpi. Rano wyprawi\u0142a 16-letniego brata od internatu, bo zacz\u0105\u0142 chodzi\u0107 do technikum technicznego? W Rzeszowie. Kr\u0119cili si\u0119 ludzie ko\u0142o naszego domu i m\u00f3wili, \u017ce Ruscy z\u0142apali i zabili upowca [\u017co\u0142nierz UPA \u2013 przyp. M.S.]. Tak m\u00f3wili Rosjanie, ale nasi wiedzieli, \u017ce to nas tato, tylko nie wiedzieli, jak nam przekaza\u0107. Zdoby\u0142a si\u0119 na to ciocia, bratowa mamy. Powiedzia\u0142a mamie, \u017ceby sprawdzi\u0142a, czy tato \u015bpi u swojego brata. Mama polecia\u0142a i na drodze spotka\u0142a tego brata, kt\u00f3ry te\u017c ju\u017c co\u015b s\u0142ysza\u0142 i szed\u0142 sprawdzi\u0107, czy tato dotar\u0142 do domu.Poszli zobaczy\u0107 zabitego, le\u017ca\u0142 zmasakrowany. Nie mia\u0142 ju\u017c zegarka, nie mia\u0142 z\u0119b\u00f3w (kilka by\u0142o z\u0142otych), w r\u0119ku mia\u0142 karabin, w kieszeni granaty. Oczywi\u015bcie w\u0142o\u017cyli mu NKWD-i\u015bci i m\u00f3wili, \u017ce tato na nich napad\u0142.<\/p>\n<p>To nie by\u0142a prawda, bo ludzie z domu obok widzieli, jak do taty strzelali na drodze, przed jednostk\u0105. Tato upad\u0142, jeszcze wypowiedzia\u0142: \u201eO Jezu, co b\u0119dzie z moimi dzie\u0107mi?\u201d.<\/p>\n<p>Mam\u0119 i stryja zabrali, zamkn\u0119li w suterenach u p. Hulka, zamkn\u0119li te\u017c reszt\u0119 dzieci \u2013 siostr\u0119, brata i odgra\u017cali si\u0119, \u017ce nas wystrzelaj\u0105. Ja tylko jako\u015b uciek\u0142am im, bo w domu zosta\u0142 sam najm\u0142odszy 2,5-letni brat. Wieczorem wypu\u015bcili mam\u0119 i rodze\u0144stwo z zagro\u017ceniem, \u017ce wywioz\u0105 nas na Sybir. Zn\u00f3w czekali\u015bmy spakowani i ka\u017cdy my\u015bla\u0142 \u2013 nie wywie\u017ali nas na Wschodzie, to nas wywioz\u0105 st\u0105d. Nadjecha\u0142 du\u017cy samoch\u00f3d, ale nikt po nas nie przyszed\u0142. Posta\u0142 kilka godzin i odjecha\u0142. Rano jednostki NKWD ju\u017c nie by\u0142o, odjechali, bo co\u015b z\u0142ego dzia\u0142o si\u0119 na froncie.<\/p>\n<p>Cia\u0142a ojca nie oddali, nie pozwolili go pochowa\u0107, zakopali w b\u0142ocie. Dopiero po dw\u00f3ch tygodniach stryj Stanis\u0142aw, mama i jej brat J\u00f3zef potajemnie podjechali ko\u0144mi z trumn\u0105, te\u017c potajemnie zrobion\u0105 przez p. Lachcika, wyci\u0105gn\u0119li ojca z b\u0142ota, troch\u0119 ogarn\u0119li i pochowali na cmentarzu w Trzcianie.<\/p>\n<p>Mama zosta\u0142a sama bez \u015brodk\u00f3w do \u017cycia, z czw\u00f3rk\u0105 dzieci, wszyscy bardzo\u015bmy rozpaczali, nie zosta\u0142o nam nic innego tylko modlitwa. Mama siada\u0142a z ca\u0142a czw\u00f3rk\u0105 i modlili\u015bmy si\u0119 z ksi\u0105\u017ceczki do nabo\u017ce\u0144stwa. Niekt\u00f3re modlitwy do dzisiaj pami\u0119tam. Co rano zabiera\u0142a nas do ko\u015bcio\u0142a w Trzcianie, na poranne nabo\u017ce\u0144stwa, przyst\u0119powali\u015bmy do komunii i ofiarowali\u015bmy na ojca. Mama by\u0142a tak zrozpaczona, \u017ce na jednej z mszy nie wiedzia\u0142a, \u017ce ju\u017c jest komunia. Dopiero pan ko\u015bcielny, wiedz\u0105c, \u017ce my codziennie przyst\u0119pujemy do komunii, przyszed\u0142 do \u0142awki po nas.<\/p>\n<p>Aby \u017cy\u0107, 16-letni brat zrezygnowa\u0142 ze szko\u0142y i poszed\u0142 do pracy do cegielni w Trzcianie. Nied\u0142ugo tam pracowa\u0142, bo by\u0142o bardzo ci\u0119\u017cko. Kto\u015b mu za\u0142atwi\u0142 prac\u0119 na kolei, te\u017c ci\u0119\u017ck\u0105, fizyczn\u0105. Pracowa\u0142 przy usuwaniu zniszczonych szyn i podk\u0142ada\u0142, wymienia\u0142 na nowe.<\/p>\n<p>By\u0142o bardzo ci\u0119\u017cko, nie by\u0142o co je\u015b\u0107, w co si\u0119 ubra\u0107. Mia\u0142am jedn\u0105 sp\u00f3dnic\u0119, uszyt\u0105 ze spadochronu, sztywn\u0105 jak \u017celazo. Po sko\u0144czeniu si\u00f3dmej klasy posz\u0142am si\u0119 uczy\u0107 szy\u0107 do Jadwigi Kocur z Trzciany i uszy\u0142am bratu spodnie do pracy. Nie wiem z czego. Jak zmok\u0142y, zrobi\u0142y si\u0119 kr\u00f3tkie, szwy si\u0119 pomarszczy\u0142y, po\u015bci\u0105ga\u0142y. Wsp\u00f3\u0142pracownicy m\u00f3wili mu: \u201ech\u0142opak, ubra\u0142by\u015b si\u0119 w co\u015b innego, bo ludzi straszysz\u201d. Brat by\u0142 dobrym synem, wszystkie pieni\u0105dze \u2013 nie by\u0142o ich wiele \u2013 oddawa\u0142 mamie.<\/p>\n<p>By\u0142a u nas wtedy straszna bieda, by\u0142 g\u0142\u00f3d, nie m\u00f3wi\u0105c o wszach, pluskwach i karaluchach. Na obiad najcz\u0119\u015bciej by\u0142a pamu\u0142a, chrobotki, gotowana marchewka, pokrzywa i lebioda zrobiona jak szpinak. Wyja\u015bni\u0119, co to pamu\u0142a i chrobotki.<\/p>\n<p>Pamu\u0142a to zmielone na \u017carnach na grubo \u017cyto i rzucone na gor\u0105c\u0105 wod\u0119, posolone. Co\u015b w rodzaju krupniku. Chrobotki to ugotowane ziemniaki, ut\u0142uczone nie na mia\u0142ko, z grudkami, po\u0142\u0105czone z kwa\u015bnym mlekiem albo ma\u015blank\u0105. Niesolone.<\/p>\n<p>By\u0142y te\u017c gotowane li\u015bcie z kapusty jeszcze nie z\u0142o\u017conej w g\u0142\u00f3wki, ale by\u0142y niedobre, gorzkie. By\u0142 b\u00f3b pieczony na kuchni, placki z m\u0105ki bobowej (niedobre), kasza j\u0119czmienna ze zmielonego na \u017carnach j\u0119czmienia.<\/p>\n<p>W 1945 roku warunki troch\u0119 nam si\u0119 poprawi\u0142y, bo mama dosta\u0142a 1 hektar pola z reformy rolnej. Mo\u017cna by\u0142o co\u015b na nim posia\u0107, posadzi\u0107. \u017beby by\u0142o troch\u0119 m\u0105ki, trzeba by\u0142o wszystko zemle\u0107 na \u017carnach. Sia\u0142a te\u017c mama proso i tatark\u0119. \u00a0Nosi\u0142a to na plecach do s\u0105siedniej wsi, do kogo\u015b kto mia\u0142 m\u0142ynek, aby zrobi\u0107 troch\u0119 kawy.<\/p>\n<p>Mama mia\u0142a przed wojn\u0105 lepsze warunki \u017cyciowe. Teraz \u017cy\u0142a w n\u0119dzy, ale nie narzeka\u0142a, nie psioczy\u0142a na los. S\u0142yszeli\u015bmy jak nieraz m\u00f3wi\u0142a do kogo\u015b z s\u0105siad\u00f3w, \u017ce jej tylko zale\u017cy na dzieciach, \u017ceby si\u0119 nie zmarnowa\u0142y, wysz\u0142y na uczciwych ludzi.<\/p>\n<p>Przed wojn\u0105 rodzice marzyli, \u017ce W\u0142adziu b\u0119dzie in\u017cynierem, a Stefcia i J\u00f3zia krawcowymi (Tosia jeszcze nie by\u0142o). Cieszyli si\u0119 dzie\u0107mi. My dziewczyny mia\u0142y\u015bmy za\u0142o\u017cone ksi\u0105\u017ceczki oszcz\u0119dno\u015bciowe. Mia\u0142y\u015bmy dosta\u0107 zgromadzone pieni\u0105dze jak sko\u0144czymy 18 lat.<\/p>\n<p>Wszystko przepad\u0142o, zawali\u0142 si\u0119 \u015bwiat.<\/p>\n<p>Mama mimo bardzo z\u0142ych warunk\u00f3w robi\u0142a wszystko, aby\u015bmy chodzili do szko\u0142y. Jak by\u0142o trudno niech \u015bwiadczy takie zdarzenie. Brat po wyj\u015bciu z wojska pracowa\u0142 i chodzi\u0142 do wieczorowej szko\u0142y \u015bredniej w Rzeszowie. W D\u0105browie nie by\u0142o jeszcze elektryczno\u015bci. Ca\u0142\u0105 noc, przy lampie naftowej opracowywa\u0142 zadanie, kt\u00f3re mia\u0142o zadecydowa\u0107 o zdaniu semestru. Sko\u0144czy\u0142 je, ale w szkole nie z\u0142o\u017cy\u0142. Nie schowa\u0142 do teczki, tylko zostawi\u0142 na stole. Rano wyskoczy\u0142a ze schowka kwoka, kt\u00f3ra siedzia\u0142a na jajkach. Wskoczy\u0142a na st\u00f3\u0142 i zrobi\u0142a kup\u0119 na jego prac\u0119. Nie zd\u0105\u017cy\u0142 przepisa\u0107, bo musia\u0142 i\u015b\u0107 do pracy, semestru nie zaliczy\u0142.<\/p>\n<p>Wszystkie trudno\u015bci mama pokona\u0142a, uda\u0142o si\u0119 \u2013 troje z nas zdoby\u0142o \u015brednie wykszta\u0142cenie. W\u0142adziu nie zosta\u0142 in\u017cynierem \u2013 zosta\u0142 ekonomist\u0105, pracowa\u0142 w elektrowni w Stalowej Woli jako g\u0142\u00f3wny ksi\u0119gowy. Stefcia i J\u00f3zia nie zosta\u0142y krawcowymi. Stefcia tzn. ja zosta\u0142a ekonomistk\u0105, J\u00f3zia rolniczk\u0105. Najm\u0142odszy brat Tosiu, kt\u00f3rego przed wojn\u0105 jeszcze nie by\u0142o \u2013 nauczycielem.<\/p>\n<p>Mama prze\u017cy\u0142a z nami bardzo ci\u0119\u017ckie chwile. W wieku 40 lat zosta\u0142a wdow\u0105 z czw\u00f3rk\u0105 dzieci. Nie mia\u0142a nic tylko te dzieci i dwie r\u0119ce. Nie mia\u0142a wykszta\u0142cenia. Dorobek zosta\u0142 na Wschodzie, ojciec dzieci zamordowany.<\/p>\n<p>\u017by\u0142a 91 lat, umar\u0142a w 1995 roku. Bozia nad nami czuwa\u0142a i sprawi\u0142a, \u017ce mama nie zachorowa\u0142a na jak\u0105\u015b powa\u017cn\u0105 chorob\u0119, bo w\u00f3wczas znale\u017aliby\u015bmy si\u0119 chyba w domu dziecka.<br \/>\nBardzo cieszy\u0142a si\u0119 swoimi dzie\u0107mi i zn\u00f3w si\u0119 modli\u0142a dzi\u0119kuj\u0105c Bogu za pomoc. Los wi\u0119c sprawi\u0142, \u017ce w tej starej wal\u0105cej si\u0119 chatce jednoizbowej mieszkali\u015bmy z mam\u0105 a\u017c do usamodzielnienia.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Poni\u017cej znajduj\u0105 si\u0119 wspomnienia, kt\u00f3re w ca\u0142o\u015bci nie by\u0142y nigdzie publikowane. Cz\u0119\u015bciowo na bazie niniejszych materia\u0142\u00f3w powsta\u0142 artyku\u0142 w Trzcionce w numerze jesiennym z 2011. Zainteresowanych tekstem odsy\u0142amy do niniejszego numeru. Nazywam si\u0119 Stefania Bassara, pochodz\u0119 z D\u0105browy, obecnie mieszkam z rodzin\u0105 w Rzeszowie. Mam 74 lata. Artyku\u0142 ten pisz\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-331","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/331","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=331"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/331\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":332,"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/331\/revisions\/332"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/dabrowa.piotrdlugosz.edu.pl\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=331"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}