Pierwsze spotkanie
W I933 r. zostałam powiadomiona przez inspektorat szkolny o otrzymaniu pracy kontraktowej nauczycielki w Dąbrowie, gmina Trzciana, pow. Rzeszów. Podpisałam więc umowę, dowiadując się przy tej okazji, że Dąbrowa, gdzie miałam od września uczyć znajduje się niedaleko stacji kolejowej Trzciana – że wieś ta jest nieduża, że szkoła tam jest dwuklasowa, a mieszkanie dla nauczycieli znajduję się w budynku szkolnym. Pojechałam wiec do Trzciany. Z trudem znalazłam furmankę do Dąbrowy, a kiedy licha szkapina wlokła się wiejską drogą od stacji kolejowej przez wieś Trzciana, rozglądałam się pragnąc wywnioskować, w jakiej okolicy przyjdzie mi mieszkać i pracować. Droga przez wieś niby „bita” ale wyboista, chałupy drewniane, kryte dachówką, często słomą – wszędzie gnojniki na podwórzach. Na drodze wałęsają się świnie, gęsi, kury.
Za wsią wjechaliśmy na gościniec Lwów-Kraków, droga lepsza, koń ruszył żwawiej i -po dwu kilometrach trzęsienia się na furmance, na słomianym siedzeniu, skręciliśmy na boczną, polną drogę do Dąbrowy, znaczoną jakimś przygarbionym świątkiem niewiadomego imienia.
Koń zwolnił od razu, bo gliniasta nawierzchnia drogi utrudniała szybszą jazdę. Tumany pyłu ciągły się za furmanką osiadając na twarzy i ubraniu. Licho związany snopek słomy, czyli „siedzisko”, rozwiązało się, tak, że siedziałam, mając kolana gdzieś w okolicy brody.
Wjechaliśmy między mizerne chałupy, przeważnie słomą kryte. Z każdych drzwi wyzierały ciekawe twarze. Dąbrowa zabudowana była wzdłuż drogi, biegnącej przez środek wsi. Pojedyncze domy rozrzucone były także na pagórkach, nieco dalej ku północy „na działach” oraz przy stawie, koło dworu.
Tymi „działami ” graniczy Dąbrowa ze Słotwiną, a drogą wiejską w kierunku zachodnim dochodzi się do Będziemyśla, która to wioska była jednocześnie graniczną wsią województwa lwowskiego i krakowskiego. Na południowy zachód od Dąbrowy znajdowała się wieś Klęczany. Dąbrowa była nieduża. Razem z owymi domami na działach nad stawem liczyła w 1933 r. -I90 numerów. Centrum wsi stanowiła szkoła, obok remiza Ochotniczej Straży Pożarnej, naprzeciw dom wójta. Był nim w 1933 r. przed wprowadzeniem gmin zbiorowych, zamożny, starszy gospodarz Józef Baran.
Wszystkie domy we wsi były drewniane, strzechą lub dachówką kryte z murowanym kominem. Budynkiem murowanym była szkoła, parterowa z poddaszem, mieszcząca oprócz dwu klas mieszkanie dla nauczyciela – murowany był dom wójta, nieco dalej w kierunku zachodnim stała murowana wiejska kaplica z ołtarzem w środku, a na końcu wsi znajdowała się piętrowa murowana kamienica doktora wiejskiego Ciebiery, należąca już do gminy Będziemyśl.