Who’s who (Kto jest kim w Dąbrowie)

Ludzie ze wsi Dąbrowa

Jeżeli rozchodzi się o moją wioskę Dąbrowa to o niej można pisać o wiele więcej i dziwię się bardzo, że z wioski tej wyszli ludzie jak to nauczyciele, księża i profesorowie, którzy mogli więcej napisać jak ja, ponieważ w ciągu mojej pracy zawodowej mniej miałem do czynienia w podanych zawodach natomiast miałem do czynienia z policją i wojskiem i właśnie te sprawy mnie interesowały i nadal mnie interesują.

Jeżeli dziś piszę ten skromny pamiętnik to piszę językiem prostym podobnym jak kiedyś gdzie się urodziłem, tam pracowałem na roli i tego się nie wypieram, nawet gdy spotykam się z ludźmi z innych środowisk, to nigdy nie wypieram się, że pasałem krowy -aczkolwiek ta praca przyznam się, że mi nie odpowiadała bo nie lubiałem.

Ludzie ci po zdobyciu wykształcenia wyszli z tej wioski, jedynie od czasu do czasu zaglądają do niej żeby zobaczyć swoją rodzinę o której nie zapomnieli lub po to, żeby rodzina im pomogła w utrzymaniu, natomiast inni wstydzą się przyznać z jakiego środowiska pochodzą.

Na pewno nie jeden z nich choć może nie widział Warszawy jedynie na zdięciu, czy Krakowa to podaje się z jakiego to wielkiego miasta pochodzi, jakimi byli jego rodzice -a pochodzenie ich podaje z dziada czy nawet pradziad, grunt, że nie pochodzi z rodziny chłopskiej-aczkolwiek i takie pochdzenie ułatwia mu do uzyskania wyższego stanowiska.

Jeżeli rozchodzi się o ludzi we wsi Dąbrowa czy może w innych wioskach to tylko podam tych, którzy ze mną się spotykali i byli dla mnie życzliwi, jak również podam moich szwagrów.

Paweł Rodzoń plut.zawod.20 pułku Ułanów w Rzeszowie, bardzo uczynny tego stopnia, że kilka razy pożyczał mi roweru którym jeździłem do Rzeszowa -aczkolwiek był ode mnie starszy i ze mą nic go nie łączyło jako kolegę, był również bardzo grzeczny i spokojny.

Józef Rodzoń brat Pawła Rodzonia również cieszył się bardzo dobrą opinią nie pokazywał swojej wyższości, każdego szanował i odnosił się jak kolega. We wsi Dąbrowa nie zamieszkiwał lecz gdzieś koło miasteczka Sędziszowa.

Leopold Irzeński /Poltyn/spokojny ,nawet do młodszych odnosił się bardzo grzecznie.

Mistak Stefan zamieszkały koło stawów -obok Rodzoni-był we Francji na robtach był bardzo odważnym ale i grzecznym -miał powodzenie u kobiet.

Piotr Bieńkowski bardzo koleżeński -lubiał śpiewać, ale dla każdego grzeczny tak starszego szanował jak i młodego.

Stanisław Łoboda zamieszkały koło Dudusiów grzeczny-spokojny.

Szymon Basara kolejarz był bardzo wesoły-lubił rożne psoty robić szczególnie ludziom. Powiedział  do mojego ojca, że posiada rower do sprzedaży w  budce kolejowej koło Sędziszowa t.j.7 kilometrów od Dabrowy-ojciec poszedł pieszo-to pokazał mu taczki do przewożenia śmieci czy piasku .- podobnych oszukań było bardzo dużo.

Leon Długosz tak zwany śpiewak zalotny po okolicznych wioskach.

Józef Długosz/Jukli/bardzo dobry artysta wiejski nawet nadawał się występować w  teatrach w miastach-spokojny-lubił alkohol.

Kwaśniak Piotr koleżeński oddważny -będąc w Dąbrowie widziąłem go siedzącego  na ławce w ganku/werandzie/był już od dłuższego czasu chory-powód na zabawie -spocony położył się na zimnej ziemi w porze jesiennej i z od tego czasu chorował.

Stelmach Stanisław był w Rosji -bardzo koleżeński i grzeczny.

Jan Putyło był na robotach we Francji-nadzwyczaj grzeczny- miał duży znak na twarzy po udeżeniu go kością przez Józefa Rodzonia. Obecnie mieszka w Klęczanach.

Edward Rodzoń zalotnik powiatowy -grzeczny i odważny, mieszkaniec z gościńca  koło stawów.

Władysław Pomianek bardzo koleżeński i uczynny, asystent i woźnica znachora /doktora/ Jana Ciebiery.

Władysław Kocur asystent i fiakier -tragarz -bardzo uczciwy -dla doktora Ciebiery Jana.

Zdun Władysław był na robotach we Francji- spokojny-bardzo rozmowny-koleżeński.

Stefan Długosz koło kapliczki pani Kuchąrzowej-bardzo rozmowny -spokojny natomiast przy wódce to był aż za grzeczny-nikomu nie ubliżył.- Nadawał się na kaznodzieję.

Adam Mazur krawiec zaliczał się do inteligencji -grzeczny i bardzo szanowany -nikomu nie ubliżył-lubiał grać w piłkę nożną.

Jozef Łoboda z pod „Rrzostu” były sołtys -bardzo ludzki -i grzeczny-na różne tematy można było z nim rozmawiać.

Pilarz Wilchelm/werkflus/tak nazywał karabin-kowal -bardzo spokojny i nadzwyczaj grzeczny.

Maś Władysław ożeniony z Kocurówną bardzo grzeczny.

Adolf mówiono „Dolek Rajni/bardzo wysoki-odważny-ale bardzo ludzki o gołębim sercu.

Jan Baran syn wójta Barana zaliczał się do lepszych-był spokojny nikomu nie wchodził w tek zwaną poradę-był grzeczny-lubiał tańczyć i żadnej zabawy we wsi nie przepościł! Do żadnych panien w Dąbrowie nie chodził-zawsze na inne wioski.

Wojciech Basara z końca -spokojny.

Baran Leon tak zwany „Jozem” cichy lubiał dużo opowiadać o strachach.

Józef Basara starszy -był taki spokojny jak gdyby w ogóle nie był znany.

Toton Leon brat cioteczny- mało mówił -spokojny .- i pracowity.

Wiktor Basara brat cioteczny -zawsze wesoły bardzo dobry muzykant-

Józef Rodzoń koło stawów -koleżeński -zabawny -zawadiaka-jeżeli powstała awantura to tylko używał kamieni a był bardzo celny-na swojego przeciwnika rzucał kamieniami z daleka.

Jeżeli rozchodzi się o koledze Zdzisławie Potyło-to przypadkowo spotkałem u szwagra zbyszka Frimana -prof.Szalewskiego,który mi óświadczył, że Putyło złożył u niego egzamin jako bardzo dobry -ze skrzypiec gdzie zyskał świadectwo ukończenia Konserwatorim Muzycznego w Warszawie.

Teraz co do moich szwagrów: Józef Bocheński -nie będę dużo o nim pisywał gdyż dużo można na jego temat pisać oczywiście z dobrej strony powiem, że jest znakomity, dlatego jest szwagrem.

Władysław Pająk zam. w Będziemyślu-sprytny nie ma lepszego handlarza w Polsce a może i za granicą-może w handlu zmieniać wszystkie branże i zna się na wszystkich-urodzony kupiec i sprzedawca-nawet obrazami.

Micał Florian bardzo spokojny-cichy -każdemu wierzy i każdy go oszuka -dobry szwagier tak jak Władysław Pając.

Głodek Jan -uczciwy, pracowity-pobożny -również dobry szwagier.

Jeżeli rozchodzi się o ludzi z innych wiosek to jeżeli sobie przypomnę to wymienię przy ich opisywaniu.

Muszę przyznać, że wszyscy ludzie ze wsi Dąbrowa są pracowici, uczciwi jednak jeżeli ząjdzie potrzeba to umią wystąpić w swojej obronie czy obronie sąsiadów czy swoich bliskich-są ambitni-cechuje ich wielka odwaga i nieustępliwość o swoje dobro i swoją rację.

Są natomiast zabawni i wielce gościnni tak dla bliskich jak również i obcych -na zabawach czy weselach są rozśpiewani do nieskończoności–wódką nie gardzą, jednak we wsi nie ma alkoholików i nie ma takich żeby przepijali majątki czy też zarobione pieniądze.

Są pobożni do kościoła uczęszczają-gdy ja jeszcze mieszkałem na wsi nie widziałem żeby były jakieś rozwody -ale jeżelim się nadarzy sposobność to i zdrady małżeńskie się trafiają -ale to tak dyskretnie, żeby nikt nie we wsi ale wszyscy wiedzą-szczególnie starsze kobiety przed nimi żadne tajemnice wsiowe nie moga być im nie znane i zatajone. Jedynie od nich można te wielkie tajemne tajemnice otrzymać i to z cała dokładnością nawet datą. Skąd one wiedzą-oczywiście stąd bo mają wielki otrzymania tych zatajonych tajemnic.