Moje miejsce urodzenia wieś Dąbrowa
Moje miejsce urodzenia wieś Dąbrowa.
Od czego i z jakiego wieku wzięła nazwę wieś Dąbrowa trudno tu powiedzieć, ponieważ nie miałem możności nawet zobaczyć jedną z kronik-możliwe, że gdzieś jest wzmianka o wsi Dąbrowa. Czytając książkę napisaną przez ks. Wołka Wacławskiego ze wsi Będziemyśl, który pisał o wsi Dąbrowa, jednak czego powstała i w jakim czasie tego również nie podał.
Ale jak wynika z pozostałych drzew dębowych, których widoczne są jeszcze -to wieś ta wzięła nazwę napewne od tych dębów. Najlepszym tego dowodem w środku wioski rośnie jeszcze bardzo duży dąb tak zwany „Brzest”, który na podstawie opowiadań starszych ludzi, którzy jeszcze żyją i ich dziadów, pradziadów to ten „Brzest” ma przeszła 1.000 lat a maże i więcej.
Od starości wnętrze jego jest wypróchniałe gdzie de wewnątrz może wejść pięciu ludzi dorosłych-sam wchodziłem, natomiast cała korona jest obdarta z kory przez pioruny -widać ślady wyryte ku dołowi -podobne, jak gdyby ktoś nożem powycinał bruzdy.
Najlepszym który mógł coś powiedzieć o wsi Dąbrowa i przyległych okolicach był gospodarz Jan Skwierut -mężczyzna w starszym wieku mając wówczas przeszło 86 lat i szaloną pamięć. Ja i moi koledzy przychodziliśmy de jego mieszkania, który całymi nocami spowiadał nam różne bajki i te słyszał od swojego dziada a ten z kolei od swego pradziada.
Właśnie Jan Skwierut opowiadał, że jego dziadek opowiadał mu, że dawno temu od wschodu przyszły jakieś dzikie narody i to nawet przyjechały na kudłatych koniach, które były bardzo małe i kogo złapali to na miejscu zabili, nawet dzieci nie oszczędzali. Młode kobiety zabierali ze sobą do wsi Będziemyśl. Ludzie uciekali i kryli się po lasach. We wsi Będziemyśl był zamek, który spalili -co się dało zabrali i na wozach i koniach kudłatych w nocy oddalili się w kierunku obecnego Sędziszowa.
Coś tu musi być prawdy, ponieważ do dziś dnia na skraju wsi Dąbrowa we wsi Będziemyśl jest pagórek podobny do dużego kopca ręką ludzką usypanego, dokoła są łąki i pozostały ślady pe rowach/fosach/a obok płynie mała rzeka, która wpada do tak zwanej „Baduni”. Są również pozostałości po moście zwodzonym. Jak wynika z tego opowiadania musiał to być wiek XII-najazd Tatarów na Polskę.
Dalej opowiadał Jan Skwierut, że na samym wierzchołku tego kopca był szeroki otwór i jeżeli wrzuciło się kamień to słychać było jak leciał i upadał-zbiegiem czasu otwór ten został całkowicie zasypany. Również opowiadał, że otwór ten miał połączenie z piwnicą, w której znajdowały się złote łyżki, miski i inne oraz bardzo duże brylantów- a wino było takie twarde, że można je było krajać nożem.
Opowiadał dalej-byli nawet tacy śmiałkowie ze wsi Będziemyśl, że chcieli się dokopać do piwnicy w kopcu, jednak co w dzień wykopali, to w nocy ktoś zawalił wykapany otwór, że nawet nie można byłe poznać, gdzie był kaopany-zdaje się, że robił to diabeł, bo kiedyś po okolicach wałęsały się różne diabliska i zaczepiały grzesznych ludzi a szczególnie pijaków, których zaprowadzały do bajorów /stawów o mętnej wodzie/i tam topiły.
A był we wsi Dąbrowa bardzo odważny chłop, że sam poszedł do tego pagórka i kopał w nocy – a gdy nadeszła godzina 12 jakiś duży ptak przyleciał złapał tego chłopa dziobem za głowę i poleciał z nim nad stawy koło dworu we wsi Dąbrowa z wysokości wielkiej wrzucił go do stawu, a gdy się napił podleciał do niego ten ptak a był to diabeł, który zaprzysiągł diabłu, że już więcej nie będzie kopał w pagórku i na tej podstawie chłop został wyciągnięty ze stawu przez diabła i udał się zdrowy do domu.
Ale jeszcze nadejdzie dzień, kiedy wszystko złoto zostanie wykopane z tego pagórka-tak powiedział Jan Skwierut. Wracam jeszcze do opisu wsi Dąbrowa, która jak wiadome wznosi się nieco wyżej od sąsiadujących wiosek jak te: od wschodu wieś Trzciana, a od zachodu wieś Będziemyśl, od północy wieś Klęczany! Ziemia jest bardzo urodzajna szczególnie od wioski na północ, natomiast na południe nieco gorsza-pagórkowata i bardzo rozdrobniona.
Dalej na północ od wioski w odległości de 300 metrów ciągnie się wąska droga polna prawie, że równolegle do wsi tak zwana „Stary gościniec”. Jak powiadają starzy ludzie a szczególnie Jan Skwierut to kiedyś bardzo dawno była to droga dość szeroka którą przejeżdżali kupcy z dalekich stron od wschodu i zachodu z towarami i to nawet z Turcji. Później przechodziły różne wojska, które napadały na Polskę. Później, gdy Polska zestala rozebrana to cesarz austriacki Franciszek Józef I wybudował o jakie 2 km. na północ gościniec-również równoległy do starego gościńca i został nazwany „Gościniec Cesarski” a obecnie jest to główna szosa Rzeszów -Kraków.
O jakie 100 metrów na północ ciągnie się kolej żelazna, niżej rozciąga się wieś Klęczany a dalej na północ rozciągają się piaszczyste pola orne a następnie lasy szpilkowe i liściaste.
Jak opowiadał Jan Skwierut to tym starym gościńcem również w bardzo dawnych czasach miał przechodzić św. Jacek, który po przejściu tak zwanej „Baduni”, która wówczas była bardzo głęboka i szeroka – a przez sam środek przechodziła głęboka woda-bardzo zmęczony zatrzymał się na polach w Będziemyślu.
Na miejscu zatrzymania się została wybudowana kapliczka a kilkanaście lat temu kościół pod nazwą Kościół św. Jacka, gdzie ce roku t.j.17 sierpnia jest odpust, na który zjeżdżają się ludzie z okolicznych wiosek.
Muszę wyjaśnić co to jest tak zwana „Badunia”. Jest te dość szerokie koryto po rzece, które obecnie jest porośnięte trawą, drzewami jak to olchami i wierzbami, a przez środek przepływa dość głęboki strumyk -za moich czasów to nawet łapaliśmy ryby tak zwane piskorze ..