Z kart historii wojennej Dąbrowy: o uratowanej Żydówce przez rodzinę Piętów
Wydawałoby się, iż Dąbrowa jako mała wieś, leżąca nieco na uboczu, oddalona od ,,Cesarskiego Gościńca” oraz linii kolejowej, była bezpieczna podczas wojennej zawieruchy. W społecznej pamięci tamtych czasów pojawia się obóz jeniecki w Pustkowie, w którym to ludzie z Dąbrowy i okolicznych wsi pracowali. Wielu słyszało i widziało Bliznę z poligonem, na którym Niemcy testowali rakiety V-2. Prawdopodobnie najlepiej znanym epizodem z czasów okupacji było rozstrzelanie partyzantów przyłapanych przez Niemców koło drogi na Bratkowice w Trzciannie. O tym tragicznym wydarzeniu z przeszłości świadczy pomnik z nazwiskami poległych partyzantów w miejscu rozstrzelania oraz zbiorowa mogiła na bratkowickim cmentarzu.
W tym roku upływa 81. rocznica zakończenia wojny i nadal społeczna pamięć oraz wspomnienia o krwawych wydarzeniach z czasów okupacji odżywają nie tylko podczas przypadających rocznic. Przy czym należy podkreślić, iż interpretacja historii zależy od wielu czynników. Inaczej patrzą na nią Niemcy, Żydzi czy Ukraińcy. Można powiedzieć, iż jest ona dostosowywana do bieżących potrzeb politycznych. Niestety narracja historyczna jest uwikłana w ideologię i politykę, co dobrze widać na przykładzie wewnętrznego sporu o reparacje wojenne dla Polski od Niemców.
Innym gorącym i kontrowersyjnym tematem jest kwestia Zagłady Żydów. Środowiska żydowskie w Polsce i poza jej granicami często stawiają tezę, iż w trakcie wojny Polacy donosili, wydawali Żydów i byli gorsi od okupantów. Szmalcownictwo miało być powszechne. Zazwyczaj twierdzenia te są podparte jednostkowymi przykładami. W związku z powyższym trudno stwierdzić, jaka była rzeczywista skala tego zjawiska.
Należy pamiętać, iż na terenie Generalnej Guberni za pomoc Żydom groziła śmierć. Czas wojenny to walka o przeżycie, niepewność, bieda i brak nadziei na zmianę. Codzienność okupacyjna pełna była lęku i strachu przed aresztowaniem, wywiezieniem na roboty do Niemiec czy też śmiercią z rąk niemieckich okupantów, jak też bandytów wykorzystujących okazję.
Nastrój grozy z czasów wojny w naszej okolicy portretuje Władysław Długosz w swoich wspomnieniach. Pisze on, iż: „w Nowej Wsi (koło Pstrągowej, P.D.) przeżywałem deportację Żydów z Czudca i Rzeszowa oraz straszliwą ich masakrę w lasach głogowskich, niedaleko wioski Rogoźnicy. Dwie olbrzymie, zbiorowe mogiły jeszcze dzisiaj wprawiają w zadumę licznych, zwykle obecnych w tych mieszanych lasach, grzybiarzy. W Nowej Wsi dość wcześnie po opłotkach powiadano, że z obozu jenieckiego spod Frysztaka udało się kilkunastu jeńcom uciec i że niektórzy z nich przebywają w lasach czudeckich, a nawet nie raz, nie dwa o chleb po wsiach prosili, a w Pstrągowej to nawet po chałupach regularnie obiadują. Właśnie w tych strasznych czasach bezdzietny Józef Pięta z Dąbrowy przyjął z żoną od idących na śmierć Żydów ‘na wychowek’ Żydóweczkę”.

Aniela Pięta z Krysią. Zdjęcie z archiwum Agaty Augustyn.
Jak wynika z powyższej relacji, mimo grożącej śmierci za ratowanie i przechowywanie Żydów, w Dąbrowie znalazła się rodzina, która zachowała się heroicznie. Takich rodzin w Polsce oraz na Podkarpaciu było wiele, o czym piszą Elżbieta Rączy i Igor Witowicz w książce pt. Polacy ratujący Żydów na Rzeszowszczyźnie w latach 1939–1945. Na Podkarpaciu prawdopodobnie najlepiej znana jest tragiczna historia rodziny Ulmów z Markowej. Za swoje człowieczeństwo zapłacili oni najwyższą cenę – zostali rozstrzelani w 1944 r. za ukrywanie Żydów.
W cytowanej publikacji pojawia się wpis, z którego wynika, iż Józef Pięta z Dąbrowy ukrywał pięcioletnią Karolinę Weiss. Za powyższą, pełną heroizmu i poświęcenia postawę, nie trafił on do grona Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, tj. listy uhonorowanych przez państwo Izrael za ocalenie Żydów.
W cytowanej publikacji pojawia się wpis, z którego wynika, iż Józef Pięta z Dąbrowy ukrywał pięcioletnią Karolinę Weiss. Za powyższą, pełną heroizmu i poświęcenia postawę, nie trafił on do grona Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, tj. listy uhonorowanych przez państwo Izrael za ocalenie Żydów.

Fragment z książki E. Rączy i I. Witowicz.
Idąc tropem pamiętnika Władysława Długosza, znajdujemy w cytowanej książce potwierdzenie dzielnego zachowania rodziny Piętów. Należy jednak pamiętać, iż powodzenie tego działania zależało również od sąsiadów i ludzi żyjących wówczas we wsi. Gdyby nie ich postawa, cała ta historia prawdopodobnie nie zakończyłaby się szczęśliwie. W Markowej znalazł się bowiem człowiek, który doniósł Niemcom na Ulmów, a ci wymordowali zarówno ukrywających się Żydów, jak i całą rodzinę Ulmów. Dąbrowianie zachowali się szlachetnie i mimo wiedzy o „dziecku” Pięty nie ujawnili prawdy o pochodzeniu małej Krysi.
Dzisiaj świadków tamtych czasów jest niewielu. Jednak pytany Józef Długosz – jeden z najstarszych mieszkańców Dąbrowy – mówi, iż pamięta małą, bawiącą się dziewczynkę koło domu Piętów. Wówczas jeździło się wozami konnymi drogą biegnącą w dół, obok gospodarstwa Piętów. Dzisiaj domu już nie ma, ale dzięki uprzejmości Stanisława Perlickiego – przyrodniego brata uratowanej Krysi – możemy zobaczyć go na fotografii. Budynek był położony nieopodal sklepu, po dolnej stronie.

Dom Piętów w Dąbrowie, w którym ukrywana była Krysia. Zdjęcie z archiwum Stanisława Perlickiego.
Starając się lepiej poznać tamtą historię, warto skupić się na rodzinie Piętów. Józef Pięta miał dwóch braci: Leona, nauczyciela w Pstrągowej, oraz Stanisława – księdza sprawującego posługę w Ameryce Północnej, o którym pisał Grzegorz Maroń w publikowanych u nas materiałach. Sam Józef Pięta był na robotach we Francji, a w Dąbrowie posiadał gospodarstwo, w którym były krowy i konie. Wraz z żoną Anielą zajmowali się rolnictwem. Jako człowiek z doświadczeniem migracyjnym miał jednak szerokie horyzonty umysłowe. Ponadto dwójka jego braci uzyskała status inteligencji, co może świadczyć o niepospolitości tej rodziny.

Z lewej strony Józef Pięta. Zdjęcie z archiwum Stanisława Perlickiego.
Sama historia pochodzenia małej Krysi nie jest do końca wyjaśniona. Stanisław Perlicki twierdzi, że dziewczynka została znaleziona przy torach, na łąkach, w trakcie sianokosów. Pięta miał znaleźć zawiniątko, w którym znajdowało się dziecko. Inną wersję podaje Agata Augustyn, która dostarczyła zdjęcie Anieli Pięty z Krysią. Według niej dziewczynka została przywieziona do Dąbrowy przez krewnych Piętów z Tarnowa. Rodzina świadomie zdecydowała się na ten krok, zakładając, że na wsi łatwiej będzie zapewnić jej żywność i bezpieczeństwo.
Prawdopodobnie wersja Agaty Augustyn jest bliższa prawdzie, gdyż w cytowanej książce Rączy i Witowicza pojawia się informacja o wieku Krysi – miała ona pięć lat. Jeśli trafiła do Piętów w tym wieku, trudno przypuszczać, aby była niemowlęciem w zawiniątku. Być może jednak wiek ten został ustalony dopiero po wojnie i w chwili przybycia do Dąbrowy mogła mieć dwa lub trzy lata. A sama historia jak twierdzi Agata Augustyn być może pełniła funkcję obronną, miała być zasłoną przed ewentualnymi nieprzyjemnościami.
Faktem jest, że mała Krysia zadomowiła się u Piętów i szczęśliwie przeżyła tam wojnę. w Po jej zakończeniu organizacje żydowskie oferowały jej wyjazd do Izraela, lecz z tej propozycji nie skorzystała. Chodziła do szkoły w Dąbrowie, a następnie uczęszczała do szkoły rolniczej w Trzcianie. Tam odwiedzał ją Stanisław Perlicki wraz ze swoją mamą. Po ukończeniu szkoły pracowała na Podkarpaciu. Stanisław Perlicki widywał ją później z synami na grobie Piętów, położonym w Trzcianie koło kaplicy.
Zaprezentowana historia ukazuje bohaterstwo i heroizm rodziny Piętów oraz wysokie morale mieszkańców Dąbrowy. W czasie pełnym napięć, śmierci i głodu ludzie często tracili swój ludzki charakter i łamali normy społeczne. Chęć przetrwania, zdobycia jedzenia czy korzyści majątkowych bywała silniejsza niż postawa zbliżona do ewangelicznego Samarytanina, niosącego bezinteresowną pomoc obcemu.
Warto zachować tę historię dla młodych pokoleń, aby wiedziały, że pochodzą ze społeczności, która nie splamiła się ,,szmalcownictwem” w czasie okupacji i ocaliła jedno ludzkie istnienie od zagłady. Przypadek ten pokazuje, iż wieś w czasie wojny nie była nieczuła na ludzką krzywdę i solidarnie ochraniała Żydów skazanych na śmieć przez niemieckiego okupanta.
Piotr Długosz